Jedynie prawda jest ciekawa

Weekend

07.04.2017

Trzydzieści kilka do dwudziestu kilku.



Taki jest, przypuszczam, również aktualny sondażowy podział wyborczych głosów pod dzisiejszej sejmowej debacie. By sparafrazować „Wesele”: 

- Co tam, panie, w polityce? 

- Pisowczyki trzymają się mocno... 

Ze względu na sejmową arytmetykę, rezultat był z góry przesądzony. Jednak z reporterskiego obowiązku uważnie wysłuchałem ponad godzinnego przemówienia-expose kandydata na premiera Platformy Obywatelskiej pana Grzegorza Schetyny oraz odpowiadających mu kolejnych przedstawicieli klubów i kół poselskich, z podsumowującym – również ponad godzinnym – wystąpieniem pani premier Beaty Szydło. 

Niestety, nie zostało powiedziane absolutnie nic nowego. Obie główne strony sporu – PiS i PO – zarzuciły sobie nawzajem dokładnie to samo, co od miesięcy powtarzają na co dzień w prasie, radiu i telewizji. Oba obozy podtrzymały swe zapowiedzi i groźby. PiS – że nie ustąpi ani o krok z podjętej przebudowy państwa i dobierze się do skóry beneficjentom postpeerelowskiej III Rzeczpospolitej. PO – że gdy odzyska władzę, naprawi pisowskie szkody i postawi przed sądem obecnych prominentów. Jako fizyk z dawnego wykształcenia, zmierzyłem jeszcze audiometrem natężenie poselskich oklasków i przyrząd pokazał, że dla pani Szydło były one głośniejsze niż dla pana Schetyny, w proporcji mniej więcej 235:138...

Innymi słowy, był to typowy rytuał polityczny, który – na mój wzrok i słuch – nikogo z dotychczasowych zwolenników nie przekonał do przeciwnych racji. W zdecydowanie lepszej sytuacji są Czytelnicy, którzy podczas trzygodzinnej transmisji z Sejmu zajmowali się swoimi ważnymi prywatnymi sprawami, na przykład pracą zawodową czy kucharzeniem – bo teraz,  po króciutkiej lekturze niniejszego komentarza, praktycznie wiedzą wszystko i mogą spokojnie jechać na weekend. A pogoda ma być piękna: wiosenna i słoneczna :-)     

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook