Jedynie prawda jest ciekawa

Trzy czerwce

05.06.2016

Dokładniej: czwarte dni czerwca.

Chronologicznie pierwszy nie był polski, tylko chiński, bo w Chinach słońce wschodzi osiem godzin wcześniej.

Jak opinii światowej powszechnie wiadomo, 4 czerwca 1989 komusze władze w Pekinie krwawo rozprawiły się z pokojowymi protestami chińskich studentów, rozjeżdżając ich na miazgę czołgami w miejscu zwanym – nomen omen – Placem Niebiańskiego Pokoju. Doniesienia zagranicznych mediów agencji różniły się tylko liczbą TYSIĘCY trupów (kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt).

Tymczasem sześć lat później znany amerykański filmowiec śledczy Richard Gordon dotarł do naocznych świadków-uczestników wydarzeń i nakręcił dokumentalny film „The Gate of Heavenly Peace”, który wzbudził wśród postępowych światowych elit ogromne kontrowersje i zyskał obszerne krytyczne hasło w Wikipedii. Najzupełniejszym przypadkiem zacząłem ten film oglądać w kanale TVP kultura 16 marca 2010 roku i tkwiłem przed telewizorem jak porażony do pół do pierwszej w nocy. O tym właśnie pisał pan Lem w swej „Arcywizji”: legenda nijak się ma do weryfikowalnych źródeł. Film pokazuje coś zupełnie innego, zarówno gdy chodzi o tło i przebieg wydarzeń, jak i ich bilans oraz finał. Gdyby były to relacje z drugiej albo trzeciej ręki, można by mówić o „innej optyce” czy „odmiennym punkcie widzenia, ale tu żywi ludzie nieanonimowo mówią do kamery i potwierdzają zdjęciami to, co widzieli na własne oczy i słyszeli na własne uszy, będąc w środku akcji, powołując się na swoje własne zmysły, rozum i pamięć.

Może TVP powtórzy tę niezwykłą emisję?

Zaraz potem był nasz nadwiślański czwarty czerwca, radosne, choć kontraktowe wybory do Sejmu i nowo tworzonego Senatu, w których Naród pokazał swą absolutną jedność w niechęci do komuchów. Przepadła wynegocjowana przy Okrągłym Stole tzw. lista krajowa. Zdobyliśmy wszystkie możliwe 35% miejsc w Sejmie oraz 99 na 100 miejsc w Senacie. Pierwszy raz w powojennej historii Polski obywatele uzyskali realny wpływ na władzę. Można mieć różne zdanie na temat tego, jak sukces ten został później politycznie spożytkowany, lecz zapamiętanego entuzjazmu i nadziei nie odbierze mi nikt!

No i dwa lata później trzeci raz był znamienny czwarty czerwca, który pamiętam naprzód z telewizora. Szefem TVP był wówczas Zbigniew Romaszewski, który, mimo nacisków, nie pozwolił przerwać transmisji z przemówienia obalanego właśnie premiera Jana Olszewskiego. Pan Jan spytał wówczas dramatycznie: czyja teraz będzie Polska, a Jacek Kurski zmontował ze swoich reporterskich nagrań słynny sensacyjny film „Lewy czerwcowy”, który udało mi się zdobyć i wywieźć do Szwecji, gdzie został – ku radości jednych i protestach innych polskich emigrantów – pokazany w Instytucie Polskim w Sztokholmie. Może TVP powtórzy dziś ten niezwykły zapis?

Ech, to byli czasy...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook