Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Troska

01.11.2012

...wspólnym mianownikiem staje się rozziew między rzeczywistością a jej opisem w internecie, prasie, radiu i telewizji. Między wydarzeniem a jego projekcją. Między faktami a faktami medialnymi...

Samobójstwo chorążego Remigiusza Musia, śmierć Konrada Mackiewicza, trotyl na wraku, oskarżenia o morderstwo, dementi prokuratury, dymisja nadredaktora “Rzeczpospolitej”, wystąpienia prezydenta, premiera i najważniejszych polityków, burze w sejmie, czołówki w mediach, spory w polskich domach... Wprost wierzyć się nie chce, lecz wszystkie te wydarzenia o wspólnym mianowniku miały miejsce w ciągu ostatnich pięciu dni.

Jednak nie o TEN mianownik mi dziś chodzi. Gdy dodać do kompletu głośną aferę “opolskiej matki z odebranymi nocą dziećmi” (mieszczącą się również w tych pięciu dniach!) – mianownikiem staje się rozziew między rzeczywistością a jej opisem w internecie, prasie, radiu i telewizji. Między wydarzeniem a jego projekcją. Między faktami a faktami medialnymi. Pan Bóg chciał, notabene, że właśnie tak brzmiał tytuł mojego blogowego wpisu sprzed pięciu dni: “Fakty medialne” (kto chce, niech czyta).

 

Choć fakty medialne zazwyczaj mocno rozmijają się z realiami, to jednak mają oczywistą przewagę nad faktami zwykłymi: są od nich znacznie atrakcyjniejsze. Brzmią sensacyjnie. Zaskakują. Wzbudzają ludzkie emocje, przeważnie negatywne (współczucie, gniew, żal, złość itp.), ponieważ przedstawiają stan rzeczy w złym świetle. Nie tak powinno być! Protest!!! Przez pierwszą dobę cała Polska stawała w solidarnej obronie niewinnej matki z Opola, której nieludzka policja nocą wydarła dzieci. Gdy okazało się, że wszystko przebiegło raczej na odwrót (czytaj: spokojnie, dyskretnie, bez szkody dla dzieci i zgodnie z prawem) – wtedy dziennikarze i politycy przestali dolewać oliwy do ognia, a opinia publiczna zaraz straciła dla sprawy zainteresowanie.

Jeśli zatem prezydent Komorowski martwi się, że jeden artykuł w “Rzeczpospolitej” wywołał polityczne tsunami, to warto dodać, iż stało się tak za sprawą nie tylko dziennikarzy, lecz i polityków. Gdyby politycy ochoczo nie wykorzystywali mediów do swoich partyjnych rozgrywek, gdyby nie komentowali artykułu w stylu kryminalno-wojennym, gdyby odnieśli się do prasowych doniesień z ostrożnością, rezerwą i sceptycyzmem – wówczas media nie miałyby czego dorzucić do ogniska, które dzień później i tak samo by zgasło pod prokuratorską sikawką.

 

Z drugiej strony, do rozpowszechniania wiadomego błędu z trotylem przyczyniły się te inne gazety, radia i telewizje, które – wbrew elementarnemu dziennikarskiemu obowiązkowi – niczego nie zweryfikowały i nie potwierdziły ani u źródeł ani na logikę, tylko bezkrytycznie powtórzyły jak za panią matką, na dodatek często ubarwiając relację “Rzepy” własnymi fantazjami.

Po trzecie, żyjemy nieodwołalnie w czasach internetu, a więc portali, “dziennikarstwa obywatelskiego”, forów, blogerów i komputerów, dzięki którym zwykli ludzie mogą z szybkością światła tworzyć i rozsyłać po świecie zarówno wiadomości-fakty, jak i wiadomości-plotki. Tym większa odpowiedzialność za słowo spoczywa na osobach zaufania publicznego – czyli przede wszystkim na politykach i dziennikarzach, którzy powinni być naturalnymi rozumnymi moderatorami społecznej debaty.

W znanej opowieści o pastuszku-kawalarzu, dla żartów wzywał on ratunku tyle razy, że gdy naprawdę przyszły wilki - nikt mu nie uwierzył. Przypuszczam, że podobnie będzie z rosnącą liczba faktów medialnych: z czasem spowodują one taki spadek zaufania do mediów, że wyraziście zmniejszy się wpływ mediów na decyzje wyborcze obywateli. Kto wie, może to nie jest zła perspektywa?

* * *
W naszej kulturze Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji eschatologicznej: myślimy o śmierci, odwiedzamy groby bliskich, zastanawiamy się nad własnym życiem. Do mojej prywatnej zadumy duchowej chciałbym w tym roku dołączyć małą obywatelską troskę o Ojczyznę; patriotyczny dystans wobec spraw bieżących wydaje mi się dziś potrzebny bardziej niż zwykle.

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook