Jedynie prawda jest ciekawa

Technika i życie (ludzkie)

06.03.2012

Jak to było możliwe technicznie? Nie pytam z próżnej ciekawości, lecz po to, by nic takiego w moim kraju już nigdy się nie zdarzyło.

Trzydziestokilometrowy odcinek linii kolejowej nr 64 łączy Kraków z magistralą katowicką. Pociągi pasażerskie mogą rozwijać tu prędkość ponad 100 km/h. Trzeciego marca 2012 roku w katastrofie pod Szczekocinami zginęło kilkanaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Tragedia, smutek, żałoba narodowa…
Lecz ja, jako fizyk, muszę i chcę spytać: jak to było możliwe TECHNICZNIE? Nie pytam z próżnej ciekawości, lecz po to, by nic takiego w moim kraju już nigdy się nie zdarzyło.

Do katastrof podróżnych (drogowych, morskich, kolejowych i lotniczych) będzie dochodzić dopóty, dopóki ludzie podróżują, a więc do końca świata. Wielkie statystyki dowodzą, że bardzo różne jest bezpieczeństwo podróżowania różnymi środkami lokomocji, a także bardzo zróżnicowane są przyczyny oraz skutki takich wypadków. Ale mi chodzi teraz tylko o jeden jedyny, zupełnie wyjątkowy typ katastrofy: o czołowe zderzenie pociągów, które wjechały z przeciwnych stron na ten sam (dostatecznie długi) odcinek toru.

Istnieją trzy teoretycznie możliwe grupy powodów, dla których dwa pociągi jadące w przeciwnych kierunkach znajdują się na jednym torze: celowe działanie, błąd człowieka, błąd techniki. Plus, oczywiście, dowolna kombinacja elementów tych ewentualności. Otóż, jeśli wykluczyć działanie celowe, dzisiejsza technika, odpowiednio zaprojektowana, skonstruowana i wdrożona, mogłaby skutecznie i bezludnie spowodować natychmiastowe rozpoczęcie hamowania przez pociągi, które – wskutek ludzkiego błędu lub awarii urządzeń – wjeżdżają naprzeciw siebie na ten sam (powtarzam: dostatecznie długi, powiedzmy dwukilometrowy) odcinek toru. Konkretny feralny odcinek, jak się dowiadujemy, liczył kilkanaście kilometrów, co oznacza, że czasu było aż nadto…

Dlaczego zatem doszło do wypadku pod Szczekocinami? Na mój rozum i wiedzę dlatego, że taki niezawodny automatyczny system bezpieczeństwa dla ruchu jednotorowego na PKP nie został nigdy zbudowany. Kiedyś takie rzeczy były dla nas niedostępne ze względu na koszty, dziś są banalnie proste i tanie. Niemal przenośne…

Stanisław Remuszko

P.S. O możliwościach, jakie daje automatyzacja, dobitnie świadczy przykład metra w kanadyjskim mieście Vancouver (ponad pół miliona mieszkańców). Otóż od 20 lat jest ono obsługiwane całkowicie bezludnie (w pociagach nie ma maszynistów). Nigdy nie zanotowano żadnego wypadku z tego powodu.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook