Jedynie prawda jest ciekawa

Tajny stan wojenny

05.02.2014

Trudno wyobrazić sobie lepszą propagację działań i dokonań IPN niż wydawanie książek z dokumentami IPN.

Właśnie dowiedziałem się, że za równiutki miesiąc - 5 marca 2014 o godzinie 10:20 - Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpatrzy niezwykłą sprawę.

Przypomnijmy chronologiczne generalia. W roku 1981 został wprowadzony stan wojenny. W roku 1998 powstał Instytut Pamięci Narodowej. W roku 2007 IPN sporządził w tej sprawie akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu, Czesławowi Kiszczakowi i kilku innym funkcjonariuszom PRL, zarzucając im - cytuję - "komunistyczną zbrodnię polegająca na zorganizowaniu i kierowaniu przestępczym związkiem o charakterze zbrojnym". W roku 2008 przed sądem powszechnym rozpoczął się proces. W roku 2012 zapadł wyrok. W roku 2013 jeden z dziennikarzy wystąpił do IPN o udostępnienie kopii tego aktu oskarżenia w celu umieszczenia go przygotowywanej publicystyczno-dokumentalnej książce o stanie wojennym Ale IPN odmówił. Dlaczego odmówił? Próbowałem się dowiedzieć, niestety bezskutecznie.

Uważam (chyba nie tylko ja?), iż stan wojenny jest najważniejszym wydarzeniem w polskiej historii najnowszej. Statutową misją Instytutu Pamięci Narodowej jest edukacja publiczna. Trudno wyobrazić sobie lepszą propagację działań i dokonań IPN niż wydawanie książek z dokumentami IPN.

Akt oskarżenia w sprawie o stan wojenny jest od przynajmniej sześciu lat dokumentem zamkniętym i ma wszelkie cechy dokumentu publicznego. Na mój patriotyczny rozum nawet więcej: akt oskarżenia w TEJ sprawie jest wręcz własnością narodową! On od dawna powinien wisieć na internetowej stronie IPN – lecz nie wisi. Przykro rzec, ale sprzeciwianie się udostępnieniu tego dokumentu (utrudnianie doń dostępu) musi świadczyć – ipso facto – o lekceważeniu własnego narodu przez instytucję, która w ustawowej nazwie ma zwrot “Pamięć Narodowa”. Przypomnę na marginesie, że prawo dostępu do informacji publicznej (artykuł 61 Konstytucji) przysługuje każdemu obywatelowi, nie tylko legitymowanym dziennikarzom.

Pikanterii całej tej niepojętej sprawie dodaje fakt, że realizacja prośby o udostępnienie dokumentu nie wymaga żadnych, ale to absolutnie żadnych nakładów ani wysiłków. Wystarczyłoby jedno jedyne komputerowe kliknięcie, aby tekst inkryminowanego aktu oskarżenia przesłać mejlem albo nagrać na CD lub na pendrajwa. O co zatem chodzi? Ja - nie wiem, lecz mam nadzieję, że dowie się warszawski WSA. No, chyba że to jest tak tajny akt, że nawet sąd nie uzyska do niego dostępu...

O wyroku poinformuję Czytelników. 

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook