Jedynie prawda jest ciekawa

Służba narodowi

03.01.2016

Hałas, jaki się podniósł po sylwestrowym uchwaleniu przez Sejm nowelizacji ustawy medialnej, jest wyjątkowo znamienny.

O ile do przeobrażeń w Trybunale Konstytucyjnym można mieć prawne wątpliwości (ja akurat mam), o tyle w kwestii mediów publicznych sytuacja jest klarownie czysta i oczywista. Wewnętrzny suweren, czyli parlamentarna większość, skorzystał ze swych demokratycznych uprawnień i zgodnie z wszystkimi wymogami formalnymi (regulamin, procedury, terminy) zmienił ustawę  o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Czytelnik zechce zwrócić uwagę, że krzyk i wrzask, jaki w reakcji natychmiast podniosła opozycja z „Gazetą Wyborczą” i TVN na czele, nie ma charakteru merytorycznego!!! Słychać wyłącznie epitety, okrzyki-konwulsje, medialne gołosłowia i trzask dartych szat. – To już koniec naszej wolności, a może nawet świata? Nowy Rok przywitaliśmy pod czujnym okiem rządowej cenzury; dobrze, że chociaż północ wybiła o prawdziwym czasie...

 

Ustawa wejdzie w życie, gdy podpisze ją prezydent i zostanie opublikowana. Może to nastąpić choćby jutro. Powiedzmy jasno i zwięźle, co się zmieni w wyniku tej szybkiej akcji posłów i senatorów. Po pierwsze, natychmiast wygasną kadencje wszystkich zarządów i rad nadzorczych publicznego radia i telewizji. Po drugie, nowe kierownictwo tych instytucji wskaże nie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, lecz minister skarbu. Po trzecie... Nie ma po trzecie. To wszystko.

 

No, niby wszystko, ale przecież to dopiero początek. Teraz się zacznie! Łatwo wyobrazić sobie, że – jeśli tempo zostanie utrzymane – minister skarbu za parę dni powoła nowe rady nadzorcze, te bez straty czasu powołają nowe zarządy TVP i PR, nowi prezesi i wiceprezesi w ciągu paru dni wymienią kierownictwa wszystkich redakcji programów przynajmniej informacyjnych, ci zaś jednym służbowym ruchem dopuszczą do mikrofonów i kamer tych niepokornych dziennikarzy, którzy dotychczas mogli swe poglądy głosić i polityczne preferencje ujawniać tylko na antenie stacji niszowych. Odtąd w mediach publicznych zapanuje wymarzony pluralizm czyli mnogość różnorodnych opinii, informację kanonicznie oddzieli się od komentarza, i toczyć się będą prawdziwe, a nie ustawione dyskusje, z udziałem przedstawicieli wszystkich demokratycznych opcji!!! Naród wreszcie sam wybierze to, co Mu patriotycznie podchodzi. Że też, po czterdziestu z górą latach dziennikarstwa, przyszło mi na emeryturze dożyć takich szczęsnych czasów...

 

Powiedzmy jednak jasno, że w redakcyjnym salonie zmieści się tyle samo krzeseł. Jest wysoce prawdopodobne, że ci dziennikarze, którzy przed laty przyspawali się do swych biurek i foteli, będą musieli się odspawać, by zwolnić miejsca dla innych. Wierni telewidzowie i radiosłuchacze na przykład pana Tomasza Lisa, pani Moniki Olejnik, pana Grzegorza Miecugowa, pani Arlety Bojke, pana Piotra Kraśki i innych pań Marii Stepan mogą zrazu przeżyć szok, jeśli na ich miejscach zobaczą innych światłych i zdolnych redaktorów (nikogo tu nie wymienię, by nie być posądzonym o kumoterstwo, symonię i nepotyzm).

 

Wkrótce sami Państwo poznają nowe twarze i głosy RTV : -)

 

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook