Jedynie prawda jest ciekawa

Słowo ciałem się stało

24.11.2014

To są kalkulacje na poziomie gimnazjum, a może nawet szkoły podstawowej.

Pięć dni temu w tym miejscu radziłem zapamiętać wyniki przeprowadzonej w dniu wyborów ankiety firmy IPSOS: PiS – 31,5%, PO – 27,3%, PSL – 17%, SLD – 8,8%. – Dlaczego sugeruję zapamiętanie? Dlatego, że gdy wreszcie doczekamy się ostatecznych rezultatów oficjalnych, będą one ZNACZNIE różniły się od wyników cytowanych – wieszczyłem. No i proszę bardzo: według PKW, głosy wyborców rozłożyły się tak: PiS – 26,9%, PO – 26,4%, PSL – 23,7% i SLD – 8,8%. Różnice wynoszą zatem: PiS – 4,6%, PO – 0,9%, PSL – 6,7%, SLD – 0%. Ostatni rachunek, to obliczenie, jaką część wielkości mierzonej stanowią te różnice. Otóż dla PiS jest to 17,1%, dla PO – 3,4%, dla PSL – 28,3% i dla SLD oczywiście 0,0%. Tyle goła arytmetyka, którą każdy może sobie sprawdzić sam na piechotę (palce, liczydełko, internet). 

Rozbieżności między wynikami sondażu a wynikami wyborów zdarzają się zawsze. Nie powinny jednak przekraczać 1%-2%, gdyż w przeciwnym razie nie ma sensu wydawać milionów złotych (wróżenie z fusów wychodzi znacznie taniej). Tym razem jednak różnice są nie tyle nawet ogromne, co GIGANTYCZNE – przez co słabo wytłumaczalne od ręki i na zdrowy rozum. Żadna firma socjometryczna za żadne pieniądze nie zaryzykuje przecież całej swojej życiowej reputacji, którą musiałaby stracić, gdyby wytknięto jej fundamentalne błędy w metodyce lub realizacji badania.

Konsultant IPSOS, pan Andrzej Olszewski, tłumaczy różnice wyjątkowo dużą liczbą głosów nieważnych: - W wyborach na wójtów, burmistrzów i prezydentów głosów nieważnych było 2%, a w wyborach do sejmików prawie 18%. Głosujący po wyjściu z lokalu nie mówią nam, że oddali głos nieważny. Dla mnie to jednak słabe usprawiedliwienie, bowiem ankieterzy JAKĄŚ konkretną odpowiedź respondenta słyszeli i powinni szybko zorientować się, że coś nie gra. W przeciwnym razie trzeba by przyjąć, że prawie jedna piąta wyborców nagabniętych po wyjściu z lokalu, nie wiedząc wzajem nic o sobie, w identyczny sposób oszukiwała ankieterów jak Polska długa i szeroka, a takie pięć milionów identycznych niezauważalnych łgarzy (w skali kraju) wygląda już bardzo  nieprawdopodobnie...
Pomijam kwestię ewentualnych fałszerstw oraz pomyłek w komisjach wyborczych. Tym zajmuje się policja i prokuratura, ostatecznie zaś zadecydują powszechne sądy. Szykuje się natomiast wielka dyskusja wśród informatyków i socjologów, o której nie omieszkam Państwa poinformować.

Na koniec polecam śmiałą i ciekawą anonimową diagnozę/hipotezę ad hoc, którą przeczytałem przed chwilą na jednym z internetowych forów: 
Sejmiki są najbardziej zagadkowym tworem wśród wszystkich organów samorządu. Tylko nieliczni wiedzą, jakie są ich zadania, i prawie nikt pamięta, jaki jest ich skład osobowy. Głosowanie na wójta, burmistrza czy prezydenta miasta to konkretny wybór spośród ogólnie znanych w danej miejscowości osób. Może spora część elektoratu uznała, że nie ma co głosować na zbędną biurokrację pasożytów i oddała puste karty? Podobnie było w stosunku do europarlamentarzystów (dwudziestoprocentowa frekwencja wyborcza), nie robiących niczego konkretnego i nie odpowiadających za nic, lecz kasujących olbrzymią forsę...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook