Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sine ira et studio

13.04.2017

Czyli bez emocji i preferencji, bezstronnie.

Spróbujmy przez chwilę właśnie tak popatrzeć na smoleńską tragedię. Spytajmy mianowicie o konsekwencje obu głównych tez.

Jeśli przyjąć wersję komisji Milera – że główną przyczyną katastrofy był zbieg błędów i przypadków – polskiej prokuraturze pozostaje umorzyć śledztwo i raz na zawsze zamknąć sprawę. Jeśli natomiast prawdą okazałyby się niedawne ustalenia podkomisji Macierewicza – że główną przyczyną był wybuch bomby termobarycznej w kabinie samolotu – wtedy właściwe śledztwo dopiero się zacznie.

Kto ciekaw, czym jest i jak działa bomba termobaryczna, zwana również bombą paliwowo-powietrzną, znajdzie wiele opisów tej broni w internecie. Tu powiedzmy tylko, że choć bomba termobaryczna nie pozostawia takich charakterystycznych mikrośladów jak klasyczne materiały wybuchowe (trotyl, C-4, semtex), to działa co do zasady tak samo: poprzez skokowy wzrost ciśnienia i temperatury. Oznacza to m. in., że na ciałach ofiar muszą znaleźć się charakterystyczne oparzenia oraz że rozerwaniu musi ulec błona bębenkowa i pęcherzyki płucne.

Jeśli na pokładzie TU-154M miał miejsce taki właśnie wybuch, wówczas identyczne obrażenia (uszy, płuca, skóra) musiałoby mieć wszystkie 96 ofiar. Tymczasem nie stwierdzono ani jednego takiego przypadku. Dlaczego? To jest pierwsze i podstawowe pytanie, na które prokuratura musi znaleźć odpowiedź.

Po drugie, kto, kiedy i w jaki sposób umieścił bombę w samolocie? Przypomnijmy, że trzy dni przed katastrofą na pokładzie tej samej maszyny poleciał do Smoleńska premier Donald Tusk. I dodajmy, że odrzutowiec o numerze bocznym 101 znajdował się potem na wojskowym lotnisku, był 24 godziny na dobę strzeżony przez uzbrojonych żołnierzy, dostęp doń miała tylko załoga i personel techniczny, a przed podróżą z VIPami został jeszcze specjalnie sprawdzony przez pirotechników. Rzecz jasna, zawsze można wyobrazić sobie spisek. Tylko trudniej go udowodnić.

Ale najtrudniejsze dopiero przed nami. Powiedzmy, że prokuratura zgromadziła wiarygodne i niepodważalne dowody eksplozji bomby termobarycznej oraz odkryła i niezbicie udowodniła, że bombę podłożono pół roku wcześniej w rosyjskiej Samarze podczas generalnego remontu tego egzemplarza TU-154M. W początkach ubiegłego stulecia z podobnego powodu (zamordowanie arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie) wybuchła I wojna światowa. Czy dziś w odwecie zaatakowalibyśmy Rosję?

Jeśli to rozwiązanie odpada, pozostaje droga sądowa. Jedynym sądem, który teoretycznie wchodzi w rachubę, jest utworzony w ramach ONZ w 1945 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości z siedzibą w Hadze. Byłby to precedens, bo jeszcze żadne państwo ONZ nie oskarżyło innego państwa ONZ o zamach na życie swoich obywateli. Co gorsza, oskarżone (pozwane o odszkodowanie) państwo mogłoby po prostu odmówić poddania się haskiej jurysdykcji, gdyż Karta Narodów Zjednoczonych nie przewiduje takiego obowiązku...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS142fotMINI

Czas Stefczyka 142/2017

PDF (5,15 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook