Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sędziowska statystyka

06.09.2016

W niektórych kręgach o sędziach wypada dziś mówić źle albo wcale. Mnie bardziej interesuje twarda weryfikowalna prawda.

Pilnie słuchałem internetowej transmisji z sobotnich obrad Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich („politycznego konwentyklu opozycji”, jak przeczytałem w jednym z późniejszych komentarzy), i dobrze wiem, o czym tam mówiono. Jako zatem naoczny i nauszny świadek tego, co działo się w minioną sobotę w osławionym Pałacu Kultury i Nauki (nie przez przypadek noszącym imię Józefa Stalina!), pragnę naprzód sięgnąć do fundamentów.

Po preambule i niezbędnych ogólnych ogólnikach, pierwszy konkret Konstytucji (art. 10) brzmi: „Ustrój Rzeczpospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej”. Ustrój zaś samej władzy sądowniczej zdefiniowany jest z kolei w artykule 173: „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”.

Pamiętając o tak pięknych i klarownych założeniach teoretycznych, przejdźmy do praktyki. Według najnowszego rocznika GUS, sędziów sądów powszechnych (rejonowych, okręgowych i apelacyjnych) mamy około 10 000. Główny ciężar sędziowskiej roboty bierze na siebie około 7000 sędziów rejonowych, którzy w ciągu roku załatwiają w sumie około 16 000 000 spraw. Sędziów okręgowych jest ponad dwa razy mniej niż rejonowych, a spraw do załatwienia mają dziesięć razy mniej niż rejonowi. Sędziów apelacyjnych jest ponad pięć razy mniej niż okręgowych, a spraw do załatwienia mają dziesięć razy mniej niż okręgowi.

Zawsze było trudno, a od 2016 roku jeszcze trudniej jest zostać sędzią. Trzeba skończyć pięcioletnie studia prawnicze, potem zdać konkursowy egzamin do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, zrobić aplikację ogólną i sędziowską, przejść skomplikowane procedury i staże (referendarz, asystent). Wreszcie, w minimalnym wieku prawie 30 lat, kandydat – jak w żadnym innym zawodzie! – dostaje sędziowską nominacje osobiście i symbolicznie z rąk samego prezydenta Rzeczpospolitej.

Dalsza kariera sędziego powszechnego jest jeszcze trudniejsza. Większość sędziów rejonowych pracuje w rejonie aż do emerytury. Nieliczni spośród sędziów okręgowych awansują do elitarnej krajowej pięćsetki sędziów apelacyjnych. To praktycznie koniec sędziowskiej kariery. Liczący około stu sędziów Sąd Najwyższy oraz Naczelny Sąd Administracyjny powstają na innych zasadach i zajmują się czymś innym niż sądy powszechne.

Sędzia jest nieusuwalny i nie musi troszczyć się o byt. W trosce o jego niezależność i niezawisłość oraz o jakość rozpoznawania spraw i orzekania, Rzeczpospolita Polska, w której imieniu ferowane są wyroki, konstytucyjnie zagwarantowała sędziom „warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”, co przenosi się na późniejszą emeryturę, zwaną „stanem spoczynku” (art. 178 i 180). Dla orientacji: przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto sędziego sądu powszechnego wynosi dziś (różne) kilkanaście tysięcy złotych. Kto ciekaw szczegółów, niech zajrzy do rocznika GUS na stronę 162.

W rankingu zaufania publicznego (tegoroczne badanie CBOS) sędziowie plasują się w drugiej dziesiątce zawodów. Zastanawiałem się, skąd ta niska pozycja, skoro praktycznie brak doniesień o sędziach-przestępcach, sędziach-kłamcach, sędziach-oszustach czy sędziach-łapownikach, i nikt lub prawie nikt nie jest wydalany z zawodu. Nagle mnie olśniło: tak podświadomie pracuje nasz mózg! Przecież profesja sędziowska, to w każdym społeczeństwie JEDYNY zawód rozstrzygający mnogie i codzienne ważne międzyludzkie spory! Konflikty cywilne, rodzinne, gospodarcze. Zawsze połowa ludzi musi taki proces wygrać, a połowa przegrać. Ten, kto przegrał, raczej nie pomyśli życzliwie o sędzi, który przyznał rację przeciwnikowi...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook