Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Savoir vivre

20.09.2014

Dziś mecz Polski z Niemcami.

Od ponad dwóch tygodni śledzimy bajecznie kolorowe i ekscytujące rozgrywki  Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014, jak brzmi pełna nazwa tej imprezy. Osobiście uważam, że – również dzięki chwytom i sztuczkom telewizyjnym – jest to obecnie najbardziej widowiskowa zespołowa gra na świecie. Jednak fraza „mecz Polski z Niemcami”, a przedtem „mecz Polski z Rosją” dodają do aspektów sportowych nieco dreszczyku politycznego.
Co ciekawe – występuje tu znamienna asymetria. Nie tylko intuicja i własne obserwacje, ale i twarde badania socjometryczne (np. tegoroczny lutowy sondaż CBOS) wskazują, że w polskim społeczeństwie sympatia, obojętność i niechęć do Niemiec i Niemców rozłożone są niemal po równo, natomiast w deklarowanych przez nas uczuciach do Rosji i Rosjan wyraźnie przeważa niechęć.
Skąd takie różnice? Między Niemcami a Rosją w sensie polityczno-geograficznym tkwiliśmy zawsze. W ostatnich wiekach Niemcy i Rosja nas rozebrały i zlikwidowały państwowo na 123 lata, a wkrótce po odzyskaniu niepodległości znowu na nas napadły z zachodu i wschodu w ramach skoordynowanych ludobójczych działań zwanych II wojną światową. Tych Polaków, którzy pamiętają Polskę sprzed roku 1918, już raczej nie ma dziś na świecie. Ci Polacy, którzy we wrześniu 1939 mieli po kilka lat, dziś są po osiemdziesiątce. To nie oni kibicują siatkarzom na boisku, lecz ludzie młodzi i w średnim wieku (niekiedy całe rodziny).
Na mój rozum, jedynym racjonalnym wytłumaczeniem tej emocjonalnej statystycznej asymetrii w naszym stosunku do Niemców i Rosjan jest to, że ten pierwszy Wrześniowy agresor został ze szczętem pokonany, a ten drugi po zakończeniu wojny  trzymał nas w swym niedźwiedzim uścisku przez następne ponad czterdzieści lat. Takie doświadczenie na własnej skórze (skórze dziadków i rodziców), taka pamięć, taka świadomość i taka podświadomość jest nad Wisłą rodzinnie przechowywana, dziedziczona, przenoszona międzypokoleniowo, wysysana z mlekiem matki. Przy naszym narodowym wojowniczym charakterze - nie ma się co dziwić.
Przyzwyczajenie bywa nazywane drugą naturą człowieka. Zmienić nawyki i stereotypy, to najtrudniejsza rzecz na świecie. To proces społeczny i psychologiczny, którego powolność nie ma sobie równych. Jednak II wojna światowa skończyła się 70 lat temu, niepodległość odzyskaliśmy 25 lat temu, i dlatego sądzę, że rozumni politycy i dziennikarze szczerze kochający swą Ojczyznę (a już zwłaszcza chrześcijanie) nie powinni dziś przy każdej okazji  podsycać postrzegania Rosjan w kategoriach wrogości i nienawiści. Tak uważam.
Tym bardziej, że czysty sport ma więcej wspólnego z kulturą, gościnnością i dobrymi obyczajami niż z polityką. Trwające wojny i waśnie zawieszano na czas olimpiad już parę tysięcy lat temu. W tym duchu, jestem zdecydowanie i bezwarunkowo przeciwny gwizdaniu i tupaniu gospodarzy na gości. Wszystko jedno, z którego kraju są to goście. Cytuję z pamięci: Nie prowadź mnie na złe drogi - ojców naszych mocny Boże - wszak gdy wstąpił w moje progi - włos mu z głowy spaść nie może...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook