Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sąd na wokandzie

01.08.2016

Jako człowiek naiwny i szczęśliwy, do pięćdziesiątego roku życia znałem sądy tylko z gazet, książek i kina.

Potem zacząłem stykać się z judykatywą osobiście, i na tej podstawie wyrobiłem sobie rozmaite prywatne opinie – przede wszystkim tę, iż rzeczywistość mocno odbiega od ideału.  

Ideał, według Konstytucji (art. 45), to sąd „niezależny, bezstronny i niezawisły”, który spory rozpatruje „sprawiedliwie” i „bez nieuzasadnionej zwłoki”. Znam kilka konkretnych przypadków, które twardo świadczą o czymś innym, ale czy te „oczywiste wyjątki” wolno uogólniać na kilkanaście milionów decyzji różnego rodzaju (wyrok, postanowienie, zarządzenie itp.) podejmowanych rok w rok przez około dziesięć tysięcy czynnych sędziów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych i najwyższych? Kto chce własne obserwacje i doświadczenia w tym zakresie porównać ze statystykami, tego odsyłam do rocznika GUS (str. 144-187).  

Krajowa Rada Sądownictwa, która konstytucyjnie (art. 186) „stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”, uznała ostatnio za Hamletem, że źle się dzieje w państwie polskim, i na 3 września zwołała nadzwyczajny Kongres Sędziów. Przywołane państwo cenię sobie wprost nadzwyczajnie (nie mam i nie będę miał innego), więc sędziowskiej debacie życzyć mogę tylko dobrze – tym bardziej, że od trzystu lat wszyscy podzielamy władcze poglądy pana Monteskiusza. Pewne wątpliwości budzi wprawdzie organizacja takiej masowej imprezy, ale jeśli niedawnemu szczytowi NATO (bodaj dwa tysiące uczestników) znakomicie wystarczyła logistyka Stadionu Narodowego, to może rzeszom dostojnych budżetowych sędziów wystarczy znacznie tańszy stadion Legii?  

Korzystając z okazji – poddaję pod dyskusję jeden obywatelski postulat i zgłaszam jedno obywatelskie pytanie. 

Sędziowie są władzą niezależną nie tylko od dwóch pozostałych władz (ustawodawczej i wykonawczej), lecz także od obywateli. Oznacza to, że dyscyplinarnie sądzą się sami. Skoro zaś przysłowia są mądrością narodu (kruk krukowi łba nie urwie), siłą rzeczy muszą być dla przyjaciół i znajomych bardziej wyrozumiali i mniej obiektywni. Dlatego uważam, że członkowie dyscyplinarnych sądów korporacyjnych (także lekarze, adwokaci, prokuratorzy, architekci, notariusze itd.) powinni dla zasady pochodzić SPOZA tych środowisk. Przypomnę, że w skład orzekającej o winie (nie o karze!) ławy przysięgłych – instytucji na Zachodzie dość powszechnej – wchodzą nie zawodowi sędziowie, lecz losowo wybierani zwykli obywatele... 

Po drugie, skoro sędziowie mają nad fragmentami naszego życia stanowiącą władzę, dobrze byłoby mieć pewność, że moralnie są lepsi od innych. Nie kradną, nie oszukują i nie kłamią nie to, że w ogóle, lecz przynajmniej w wyższym stopniu niż ci, którzy tej władzy nie mają. Owszem, kapłanów Kościoła Powszechnego też są tysiące, lecz oni naprzód dostają na piśmie moralne rekomendacje swych parafii, a potem przez wiele lat są formowani – właśnie moralnie! – w seminariach duchownych. Czy takie (tego typu) sito działa w sądownictwie?

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook