Jedynie prawda jest ciekawa

Rżnąć!

22.02.2017

Murem stoję za ministrem Szyszką.

Mój rodzony syn na trzech piątkach skończył leśnictwo (SGGW), i pamiętam dobrze, jak na pierwszym roku studiów przyszedł po wykładzie do domu z następującą rewelacją: tato, leśnicy są jak rolnicy, też sieją i zbierają, tylko z odstępem pokoleniowym! Zboże rośnie przez kilka miesięcy, a potem chłop je kosi. W polu zbiera ten, kto zasiał. W lesie natomiast drzewa sieje (sadzi sadzonki) dziadek, a żniwa ma wnuk. Ale proces uprawy roślin jest, co do istoty, dokładnie ten sam. 

Nad Wisłą nie ma chyba drugiej dziedziny gospodarki, która – mimo historycznych zaszłości, niszczących zawieruch wojennych i zmian ustrojowych – rozwijana była od dziesięcioleci tak stabilnie i korzystnie jak leśnictwo. Do polskich lasów przyjeżdżają po naukę leśnicy dosłownie z całego świata, a przede wszystkim z całej Europy. Polska stała się dla nich wzorcem, punktem odniesienia, skarbnicą leśnej wiedzy. 

Orientacyjnie uważa się, że na Starym Kontynencie, w modelu zrównoważonego rozwoju, którego podstawą jest gatunkowa bioróżnorodność, lasy powinny zajmować około 30% powierzchni kraju. W Polsce ten ideał, na który pracowały całe pokolenia leśników, osiągnięto już za Gierka! Owszem, rokrocznie ścina się całe hektary drzew, ale i nasadza jeszcze większe hektary nowych leśnych upraw... Pod szczególna ochrona znajdują się parki narodowe i krajobrazowe, rezerwaty przyrody i obszary natura-2000. Samych pojedynczych drzew opatrzonych zieloną tabliczką z Orłem Białym i napisem „pomnik przyrody” mamy prawie trzydzieści tysięcy... 

Kocham las. Zagajniki, młodniki, starodrzewy. Bory i gaje, knieje i puszcze. Lasy są w Polsce publiczną świętością i nikt nie śmie ich tknąć. Na straży tego narodowego dobra stoi leśnik, minister środowiska, pan profesor Jan Szyszko. Leśnicy uważają ministra za doświadczonego fachowca, a ja mam zaszczyt znać go osobiście i wiem, że to również człowiek mądry. Dlaczego w ostatnich dniach opozycja polityczna nagle i gwałtownie zaczęła domagać się jego odwołania?

Ano dlatego, że za sprawą ministra można wreszcie od 1 stycznia 2017 wycinać wszelki roślinny chwast, który właścicielom gruntu przeszkadzał zagospodarowywać ich własność. Wspaniałe polskie lasy są skutecznie chronione dobrym prawem, ale w minionych latach równolegle wykształciło się również złe prawo, które ograniczało konstytucyjną własność prywatną i wolność gospodarki. Gdy komuś wyrosła samosiejka, od pewnego momentu nie można już było jej ani wyrwać ani ściąć bez specjalnego indywidualnego zezwolenia, pod karą coraz wyższych grzywien państwowych i samorządowych. Nie można było budować domu, grodzić terenu, wytyczać dróg ani trzebić własnej leszczyny. Koszmar. 

Tymczasem jednym rozsądnym pociągnięciem ministerialnego pióra pan profesor Jan Szyszko położył temu nonsensowi kres, i oto, jak Polska długa i szeroka, na tysiącach prywatnych działek pilarze i drwale zrobili w ciągu jednego miesiąca interes życia, ścinając na życzenie właścicieli parę milionów zbędnych drzew i drzewek, krzaczków i zarośli. Do końca lutego pozostał tydzień, i te wielkie porządki w całym kraju zostaną zakończone, bo potem zaczyna się okres lęgowy ptaków i wycinka naruszałaby ustawę o ochronie przyrody, a na to Minister Środowiska nigdy nie da zgody.

Idźcie i czyńcie sobie ziemie poddaną... Czyje to słowa?

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook