Jedynie prawda jest ciekawa

Referendum Konstytucyjne

06.06.2017

W PRL referendów praktycznie nie było.

Po co ludowa władza miałaby pytać obywateli o cokolwiek, skoro wszystko i tak wiedziała lepiej? Niestety, sytuacja pod tym względem niewiele zmieniła się po Okrągłym Stole, a kto nie wierzy, niech zajrzy do wikipedii.

Wprawdzie obowiązująca ustawa zasadnicza już na samiutkim początku (art. 4) stanowi, że „Naród sprawuje władzę przez swych przedstawicieli lub bezpośrednio”, jednak obu tym formom władania wyraziście brak parytetu. Zapracowanego prezydenta i premiera oraz marszałków, posłów i senatorów (czyli przedstawicieli) widać na co dzień w telewizorze, natomiast sam naród do bezpośredniego głosu dopuszczany bywa rzadko lub wcale. Owszem, dwadzieścia lat temu odbyły się dwa pokazowe referenda-śmichy z pytaniami typu „czy chcesz być piękny, młody i bogaty” i 96% suwerenów odpowiedziało: „tak, chcemy”. Owszem, odbyły się następnie dwa poważne ogólnokrajowe referenda w sprawie konstytucji oraz w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej, ale suweren z kolei nie brał udziału w kształtowaniu tych dokumentów, tylko je przyklepywał. Teraz, dzięki inicjatywie prezydenta Dudy,  ma to się nareszcie zmienić.

Co zaproponował Andrzej Duda? Bagatela: żeby przymierzyć się do ułożenia nowej polskiej ustawy zasadniczej! Tym razem jednak o konstytucyjnych założeniach miałyby decydować nie elity polityczne, jak w 1997 roku, tylko sami obywatele! Jak? Poprzez roczną publiczną debatę zwieńczoną referendum. Już słyszę z różnych partyjnych stron utyskiwania i wątpliwości, czy ciemny lud poradzi sobie z tak skomplikowaną materią, lecz mi bardzo się podoba ten pomysł. Oto nareszcie ktoś potraktował własnych rodaków z należną im powagą i szacunkiem!

Rzecz jasna, moi sąsiedzi z warszawskiego Ursynowa, zacni przyjaciele ze Swarzędza ani piękna i mądra Kasia z mazurskiej Nidzicy sami nie napiszą projektu konstytucji. Od takich żmudnych prac i cyzelacji prawnych są wybitni specjaliści-prawnicy, oraz grona polityków już teraz niecierpliwie przebierających nogami. Jednak, poprzez rozmowy, lektury i dyskusje, każdy szary człowiek może wyrobić sobie demokratyczne zdanie na bardzo konstytucyjne tematy. Czy zlikwidować Senat? Jak długo ma trwać kadencja parlamentarzysty/radnego? Ile kadencji najwyżej burmistrz/wójt mogą sprawować swój urząd? Która ordynacja bardziej nam pasuje: proporcjonalna, większościowa, czy mieszana? Czy obywatele, którzy zebrali ustawową liczbę podpisów, powinni mieć prawo zorganizować referendum bez niczyjej zgody?  Czy radni wszystkich szczebli powinni mieć zakaz piastowania stanowisk w samorządowych organach wykonawczych? Czy przywrócić karę śmierci? Czy poseł powinien móc pracować w administracji rządowej? Czy wynagrodzenia kierownictwa spółek giełdowych powinny być ograniczone? Czy kontrakty między budżetem państwa a firmami prywatnymi powinny być jawne?

Nie mówię, że akurat te kwestie, ale tego typu pytania mogłyby – moim zdaniem – znaleźć się w kwestionariuszu przyszłego referendum konstytucyjnego. Takich najważniejszych pytań może być najwyżej kilka, raczej nie kilkanaście, i na pewno nie kilkadziesiąt. Sam ich dobór musi być dokonany z najwyższą starannością i namysłem, a szczegółowa konkretna treść poszczególnych kwestii wszechstronnie rozważona przez polityków, prawników i językoznawców. Towarzyszyć referendum musi także porządna kampania informacyjno-edukacyjna. Tak, by 11 listopada 2018 nikt nie miał wątpliwości, za czym lub przeciwko czemu głosuje...

Świetny pomysł! Brawo, Panie Prezydencie! 

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook