Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pytania

20.04.2013

Dlaczego tych i podobnych pytań nie zadaje dziś absolutnie nikt, w żadnej gazecie, radiu ani telewizji?

Według świeżej depeszy Polskiej Agencji Prasowej (a także według haseł rozmaitych encyklopedii internetowych i papierowych), ...w grudniu 1970 roku rząd ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych; według historyków – w ulicznych starciach udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy osób.

Grudzień 1970, wcześniej poznański Czerwiec 1956, później zaś Ursus i Radom 1976, to fundamentalne wydarzenia w naszych powojennych dziejach, podobnie jak Sierpień 1980, stan wojenny oraz Okrągły Stół. Wydawałoby się, że w tych sprawach najważniejsze fakty zostały tysiąckroć opisane i weszły – jako oczywiste i bezdyskusyjne – do naszego historycznego kanonu, którego uczą się dzieci w szkołach i studenci na studiach. Tak wydawało się do wczoraj (piątek 19 czerwca 2013), kiedy to warszawski Sąd Okręgowy ogłosił w sprawie Grudnia 1970 wyrok, który zasadniczo kłóci się z całą naszą dotychczasową encyklopedyczną wiedzą. Logiczny wniosek może być tylko jeden: albo pomylił się sąd, albo my (społeczeństwo, które przez dziesięciolecia stworzyło sobie mit).

Sąd mianowicie nie tylko uniewinnił Stanisława Kociołka oskarżonego o przyczynienie się do śmierci ludzi, nie tylko praktycznie darował karę dwóm dowódcom, którzy wydali rozkaz strzelania do ludzi, lecz także – a może przede wszystkim? – nie znalazł i nie osądził, ani w żaden inny sposób nie wskazał osób odpowiedzialnych za tę tragedię. Mało tego: sąd uznał, że zabici nie zostali zabici strzałami z broni palnej tylko “pobici ze skutkiem śmiertelnym”. Owszem, nie byłem na sali sądowej w chwili ogłaszania wyroku, ale przejrzałem starannie czołowe portale i widzę, że wszystkie media relacjonują słowa sędziów tak samo.
Rzecz jasna, z konkretniejszą krytyką trzeba poczekać na najtrudniejszą część niezawisłego sądzenia, czyli na pisemne uzasadnienie wyroku, bowiem – tak naprawdę – to dopiero uzasadnienie podsumowuje, streszcza i wieńczy długoletni proces. Jednakowoż pewne pytania cisną się na usta już teraz. Te mianowicie, które nie dotyczą okolicznościowych aspektów ocennych – ustrojowego, politycznego, ideologicznego, społecznego ani patriotycznego – tylko zbrodni zabójstwa. Zabójstwa ludzi przez ludzi.

To spytam: były jakieś ofiary, czy ich nie było? Jeśli były, to co spowodowało ich śmierć: karabinowe kule czy ciosy kolbą? Kto strzelał (bił)? Trzydzieści trzy lata temu popłakałem się na “Człowieku z żelaza” słuchając piosenki o Janku Wiśniewskim, ale może on wcale nie padł? Skoro hitlerowcy i stalinowscy oprawcy nie mogą zasłaniać się odgórnymi rozkazami, dlaczego strzelający żołnierze i milicjanci PRL nie byli w ogóle sądzeni? Kto z imienia i nazwiska (mam na myśli kierownictwo resortów, sądów i prokuratury, zarówno w PRL, jak i w III RP) odpowiada za to, że proces o zabójstwo z roku 1970 rozpoczął się ćwierć wieku później i do prawomocnego wyroku musimy czekać następne dwadzieścia lat?
Na koniec spytam jako dziennikarz: dlaczego tych i podobnych pytań nie zadaje dziś (20.04.2013, 12:00) absolutnie nikt, w żadnej gazecie, radiu ani telewizji?

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook