Jedynie prawda jest ciekawa

Po ptokach?

13.05.2015

Nie miałem racji. Myliłem się.

Kiedy? Gdy kilka dni temu napisałem w tym miejscu, że w wyborach prezydenckich finalnie liczą się tylko i wyłącznie dwie osoby. Nie pięć, nie cztery, nie trzy, tylko dwie. Tak jest dziś nad Wisłą. W niedzielę okazało się, że to nieprawda, a przynajmniej nie cała prawda.

Co tak naprawdę się stało w niedzielę? W zasadzie nic takiego. Tylko, jak Polska długa i szeroka, miliony niezależnych obywateli, nie uzgadniając tego między sobą, wyświetliły w lokalach wyborczych film pod tytułem „Nieoczekiwana zmiana miejsc”. Do drugiej tury przeszli przecież ci, którzy od dawna przejść mieli – tyle że, bagatela, w odwrotnej kolejności. W dodatku jeden zawodnik wyprzedził drugiego zaledwie o pierś (1%). No i mało brakowało, aby tuż przed metą dogonił ich trzeci rywal...

Innymi słowy, nie przewidziałem sytuacji, w której do finałowej rozgrywki awansuje dwóch kandydatów z liczbą głosów prawie tą samą (i zarazem mocno odległą od zbawczych 50%), a trzeci kandydat uzyskuje wsparcie niemal dwa razy wyższe niż pozostała ósemka łącznie! Właśnie tak jest dziś nad Wisłą! Owszem, tej sytuacji nie przewidział nikt, ale to dla mnie raczej słaba pociecha.

Przypomnijmy: pan Duda około 35%, pan Komorowski około 34%, pan Kukiz około 21%, a cała reszta w sumie – około 13%. Nie trzeba być politologiem ani matematykiem, by dostrzec, że języczkiem u wagi stał się teraz TEN TRZECI, czyli pan Kukiz. To on teraz rozdaje karty. Wprawdzie jego pierwszoturowi zwolennicy nie muszą go posłuchać w turze drugiej, lecz przecież jest wysoce prawdopodobne, że większość to zrobi. 

Obu głównym kandydatom brakuje dziś po kilkanaście procent do zwycięstwa. Ale za dwa tygodnie sytuacja zmieni się zupełnie, ponieważ – bez względu na frekwencję – prezydentem Polski może zostać ten, kto osiągnie przewagę jednego jedynego głosu! 

Pan Kukiz wyraziście deklarował się przed wyborami jako ten, który jest przeciwko dotychczasowemu systemowi. Cokolwiek miał na myśli, trudno wyobrazić sobie, by w tej sytuacji poparł pana Komorowskiego. Na mój rozum, może być już po ptokach. 

A jeśli jednak nie? Jeśli znów się mylę? Tym  bardziej trzeba wziąć patriotyczny udział w elekcji...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook