Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pierwszeństwo

17.04.2016

Historykiem ani archiwistą nie jestem na pewno.

Jednak jako dziennikarz (emerytowany) nadal interesuję się językiem, słowem, frazą, ojczystą mową. I pytam: skąd wzięło się określenie „Żołnierze Wyklęci”? 

Pięć lat temu, z wcześniejszej inspiracji prezydenta Lecha Kaczyńskiego,  Sejm Rzeczpospolitej uchwalił ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” (Dz. U. Nr 32/2011). Jest ona tak krótka, że w jednym akapicie da się ją przytoczyć w całości: 

W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” — bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu — stanowi się, co następuje: Art. 1. Dzień 1 marca ustanawia się Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Art. 2. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” jest świętem państwowym. Art. 3. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: B. Komorowski.

Jak Czytelnicy sami widzą, nie jest to fraza pospolita, ponieważ posłowie celowo ujęli ją w cudzysłów. Jest to zatem dwuwyrazowa nazwa własna, jakby oryginalne imię i nazwisko. Ale kto je wymyślił?

Chodzi mi po głowie, że słyszałem je na żywo w czasach PRL, ale to przecież niemożliwe... Co, kto, gdzie, kiedy?

W ojczyźnie-polszczyźnie nowe określenia zazwyczaj rodzą się same. Ojcem jest język, matką zaś potoczna mowa, dyskurs, wymiana zdań. Nie sposób dociec, kto pierwszy użył konkretnych słów, ani też ilu było innowatorów-wynalazców. Jednak, jeśli określenie samoistnie przyjmie się i utrwali w społecznej świadomości – można próbować znaleźć w archiwach ślady po jego autorze. Zwłaszcza dziś, gdy do dyspozycji mamy jedno z najpotężniejszych narzędzi stworzonych przez człowieka, czyli internet z jego wyszukiwarkami.

Otóż taka internetowa kwerenda daje początkowo mylne rezultaty. Każdy może sobie sam sprawdzić, że przy tekstach długo pojawia się rok 2016, potem czas krok po kroku cofa się do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. A gdzie moje rzekome PRL? Jednak pamięciowe wrażenie nie dawało mi spokoju i zadzwoniłem do redaktora Andrzeja Wernica, starszego kolegi z redakcji „Słowa Powszechnego”, w której miałem przyjemność pracować od roku 1976. Andrzej Wernic ze swą pamięcią historyka otworzył mi oczy.


Szefem „Słowa Powszechnego” był wtedy Jerzy Ślaski (wpisz w google), wcześniej naczelny słynnego WTK, potem zaś naczelny całkiem nowej „Polski Zbrojnej”. To on, Jerzy Ślaski, już w wolnej Polsce, w 1996 roku, wydał kilkakrotnie wznawianą książkę pod tytułem „Żołnierze Wyklęci”. To z niej nazwę Pamiątkowego Dnia zaczerpnęła cytowana ustawa. 

Ale dzięki niezawodnemu redaktorowi Wernicowi i jego archiwum cofnąłem się jeszcze o piętnaście lat! Mam oto w ręku odbitki „Słowa” z sierpnia 1981 roku. Dwa historyczne artykuły: „Krzywdy ciągle nie naprawione” Cezarego Chlebowskiego, oraz „Oni także byli Polakami” Jerzego Ślaskiego. To tam po raz pierwszy drukiem mówi się o Żołnierzach Wyklętych. Wyklętych, przeklętych i skreślonych – jak ujął to mój zwierzchnik, pan Jerzy... 

Jerzy Ślaski zmarł w 2002 roku. Cezary Chlebowski – w 2013. Andrzej Wernic ma 85 lat. Jako młodzik (68), jeszcze coś na ten temat napiszę. 

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook