Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Piąte rozwiązanie

19.02.2014

Czy, jako państwo, możemy coś zrobić, aby przynajmniej powstrzymać rozlew krwi?

Dramatyczne wydarzenia na Ukrainie budzą wielkie emocje także w innych krajach. W Polsce szczególnie – ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo i ze względu na trudną wspólną historię. Czy, jako państwo, możemy coś zrobić, aby wygasić ukraiński konflikt lub aby przynajmniej powstrzymać rozlew krwi?

Obawiam się, że niewiele. Dlaczego?

Po pierwsze, wydarzenia są nagłe, gwałtowne i nieprzewidywalne. W listopadzie, gdy miała być podpisana umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z Unią Europejską, nikt nie wróżył takiego biegu wypadków. Kto na Starym Kontynencie chciałby stowarzyszać się z państwem, któremu grozi wojna domowa i terytorialny rozpad? A skoro tak, to wszelkie ewentualne “poczynania z zewnątrz” są obarczone ogromnym ryzykiem szkód i strat zamiast zysków.

Po drugie, o konkretnym stanie spraw mamy wiedzę jedynie pobieżną, czyli tę przekazywaną przez media. Media zaś wyraziście kibicują jednej stronie konfliktu i koncentrują się na Majdanie. Tymczasem Ukraina, nawet ze stolicą pogrążoną w chaosie, nadal przecież ma parlament, rząd i prezydenta, samorządy lokalne, przejezdne drogi, prąd w kontaktach i wodę w kranach, pracujące szkoły, szpitale i fabryki. To nie tylko dwumilionowy Kijów, lecz 45 milionów ludzi zamieszkujących terytorium dwakroć większe od Polski. W innych miastach jest inaczej.

Po trzecie, nie bardzo rozumiem, jakie skuteczne sankcje mogłaby zastosować Unia Europejska wobec państwa, które nie jest jej członkiem. Sankcje gospodarcze dotknęłyby przede wszystkim ludność. Z sankcji wizowych wobec polityków białoruskich krwawy dyktator Łukaszenko śmieje się do dziś. Co Unia może zrobić prezydentowi Janukowiczowi? Przykro rzec, ale ona może mu skoczyć...

Fantaści i fanatycy rozpatrują jeszcze – po czwarte – perspektywę interwencji zbrojnej. Powiedzmy zatem (ale tylko dla porządku, jak się wyjaśnia dziecku), że nie ma ku temu absolutnie żadnych podstaw prawnych. Byłaby klasyczna agresja, taka sama jak hitlerowski najazd na Polskę, wojna z państwem niepodległym i demokratycznym, i to demokratycznym wedle kryteriów unijnych! Kto ma krótką pamięć, niech wpisze w gugle “pomarańczowa rewolucja”.

Przed chwilą ukraińskie ministerstwo zdrowia podało, iż w ostatnich kijowskich starciach zginęło 16 cywili i 10 policjantów, w szpitalach zaś przebywa po kilkuset rannych z “obu obu stron”. Ci, którzy winą za te tragedie obarczają wyłącznie “reżim Janukowycza”, powinni jednak pamiętać, że pokojowe demonstracje nie polegają na rzucaniu brukiem, podpalaniu aut, rozbijaniu szyb, budowie barykad i okupacji budynków.

Polskim patriotom solidarnym z pogrążoną w żałobie Ukrainą polecam - po piąte - dobre pokojowe rozwiązanie. Modlitwę.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook