Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

O wyższości rękodzieła

01.04.2015

W łatwych wyborach liczenie ręczne jest tańsze, łatwiejsze, pewniejsze i szybsze od liczenia informatycznego.

Rachuba w zakresie trzydziestu milionów to proste zadanie dla gimnazjalisty.

Przyjmijmy – dla prostoty – takie zaokrąglone założenia ogólnopolskie: liczba wyborców – 30 000 000, liczba kandydatów na prezydenta – 10, frekwencja wyborcza – 50%, liczba komisji wyborczych najniższego szczebla (obwodowych) – 10 000.

Wychodzi, że liczba głosów do obliczenia w jednej komisji – 1500. Trzeba te 1500 kart wyjąć z urny i rozłożyć – wedle postawionych krzyżyków – na dziesięć kupek oraz starannie każdą z nich przeliczyć. Według przedwyborczych sondaży, otrzymamy na przykład takie dziesięć liczb (z drugą turą): 700, 400, 100, 60, 50, 50, 40, 30, 30, 20, 20, albo takie dziesięć liczb (bez drugiej tury): 751, 349, 100, 60, 50, 50, 40, 30, 30, 20, 20. Ile czasu zajmie komisji taka arytmetyka?  Z moich doświadczeń z gimnazjalistami wynika, że najwyżej 2-3 godziny. Mamy północ z niedzieli na poniedziałek. 

Nie wiem, jak to jest w ordynacji wyborczej, lecz przyjmijmy na użytek tej zabawy, że między krajową Centralą a lokalnym Obwodem istnieje jeszcze terytorialny Pośrednik. Niech tych pośredników będzie stu dla całej Polski. Wtedy każda taka Pośrednia Komisja Wyborcza otrzyma do podsumowania sto protokołów z „terytorialnie swoich” komisji obwodowych. Ręczne zsumowanie stu protokołów wraz z sumienną kontrolą wyników niech pochłonie drugie tyle czasu. Mamy trzecią nad ranem.

Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś, więc – doliczywszy jeszcze godzinę na transport między Obwodem a Pośrednikiem oraz drugą godzinę na transport między Pośrednikiem a Centralą – przyjmijmy, że trochę niewyspana Państwowa Komisja Wyborcza przystępuje bladym świtem do sumowania tych stu pośrednich protokołów. Oznacza to, że rezultaty ogólnokrajowe dla całej Polski dostajemy po kolejnych trzech godzinach dodawania i odejmowania. Teraz pora na spokojną toaletę, śniadanie i kawę. W samo południe, w poniedziałek 11 maja 2015, odprężona PKW podaje dziennikarzom do mikrofonów i kamer oficjalne rezultaty belwederskiej elekcji. Oszczędziwszy grube miliony na „systemie informatycznym”.

Że to niemożliwe? A niby dlaczego?

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook