Jedynie prawda jest ciekawa

Noblista Snowden

25.02.2014

Główną cechą głównych służb specjalnych – wywiadu, kontrwywiadu, dyplomacji – jest tajność.

Co zrobił Edward Snowden? “Wykonał największą lub najlepszą pracę na rzecz braterstwa między narodami, na rzecz likwidacji bądź ograniczenia stałych armii, oraz na rzecz organizacji i promowania kongresów pokojowych”. Tak przynajmniej uważają dwaj norwescy parlamentarzyści, którzy niedawno oficjalnie zgłosili kandydaturę Snowdena do Pokojowej Nagrody Nobla (jej fundator w cytowany wyżej sposób określił kryteria, jakie powinien spełniać laureat).
Skoro portret Snowdena może wkrótce zawisnąć w siedzibie Norweskiego Instytutu Noblowskiego obok wizerunków takich postaci, jak Lech Wałęsa, Nelson Mandela, Dalajlama XIV czy Matka Teresa z Kalkuty – przypomnijmy wiekopomne dokonania inkryminowanego nominata. Otóż ten amerykański trzydziestoletni informatyk uznał w pewnym momencie, że źle czyni, wspierając swą codzienną zarobkową mrówczą pracą podłe poczynania Central Intelligence Agency (CIA) i National Security Agency (NSA). Gdy tylko doznał tej iluminacji, największe tajemnice obu firm zapisał sobie na twardych dyskach, dyski włożył do kieszeni i poleciał naprzód do Hongkongu, a stamtąd do Moskwy, która ochoczo udzieliła mu azylu politycznego jako czołowemu międzynarodowemu obrońcy praw człowieka i obywatela.
Według swych nadspodziewanie licznych zwolenników (Polski nie wyłączając!), Snowden po prostu zrobił to, co powinien zrobić każdy uczciwy człowiek miłujący wolność, pokój i demokrację. Ludzkość nie miała i nie ma pojęcia – wyjawiał Snowdon zaskoczonemu i zdumionemu światu – że amerykańska federalna Narodowa Agencja Bezpieczeństwa skonstruowała specjalny program komputerowy o kryptonimie PRISM, który pozwala podsłuchać każdą telefoniczną rozmowę, przeczytać każdego mejla oraz wejść na fora zamkniętych prywatnych serwisów społecznościowych – i to nawet wówczas, gdy rozmówcy komunikują się wyłącznie zawijasami i krzaczkami (po arabsku, chińsku czy w swahili). Po co ci wredni faceci w czerni podsłuchują wszystkich i wszystko? A, tu już niech każdy postępowy lewak wpisze to, co mu jego poprawność polityczna podpowiada...
Tymczasem właściwa odpowiedź jest klarownie prosta. Wszystkie bez wyjątku państwa dla ochrony swoich państwowych interesów posługują się służbami specjalnymi. Główną cechą głównych służb specjalnych – wywiadu, kontrwywiadu, dyplomacji – jest tajność. Kto lepiej (precyzyjniej i szybciej) odkrywa zamiary przeciwnika bez jego wiedzy, ten wygrywa. W historii ludzkości było tak zawsze, a w XXI wieku jest “jeszcze bardziej”, bo doszła nowa przestępczość (terroryzm) oraz doszły dwa gigantyczne wynalazki, które dość zasadniczo zmieniły i zmieniają całą naszą cywilizację. Mam na myśli internet i telefonię komórkową.
Dlatego Edward Snowden, obywatel demokratycznych Stanów Zjednoczonych, który schronił się w Rosji i stamtąd ujawnia podsłuchowe tajemnice wykradzione amerykańskim służbom specjalnym, jest dla mnie klasycznym (wzorcowym, słownikowym) zdrajcą swej ojczyzny. W najlepszym razie – typowym leninowskim “pożytecznym idiotą”. W najgorszym – rosyjskim szpiegiem. Przypomnę, że USA rozesłały za Snowdenem list gończy; że za zdradę własnego państwa wszędzie na świecie grozi kara najwyższa; że w demokratycznej Ameryce najwyższą karą jest kara śmierci; że w większości amerykańskich stanów kara śmierci jest w 2014 wykonywana.

Przywołana na wstępie Norwegia, w odróżnieniu od barbarzyńskich Stanów Zjednoczonych, jest do świata nastawiona pokojowo i życzliwie. Dorosłemu zdrowemu facetowi, który z zimną krwią w biały dzień zastrzelił niedawno kilkadziesiąt młodych ludzi, norweski sąd wymierzył najwyższą możliwą (tam) karę: 21 lat więzienia. To norweski poseł zaproponował z przekonaniem (1939), aby laureatem pokojowej nagrody Nobla został niejaki Adolf Hitler, jeszcze inny zaś norweski parlamentarzysta najpoważniej wysunął kandydaturę Józefa Stalina (1948). Breivik, Hitler, Snowden, Stalin – oto pokojowa czwórka wszechczasów. A jeśli ktoś uważa, że bredzę – niech wpisze hasło “Nobel” w google...

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook