Jedynie prawda jest ciekawa

Na zdrowie, Ukraino!

14.09.2014

Ukrainie można pomóc nie angażując się po żadnej ze stron konfliktu!

Jak pomóc Ukrainie?

Naprzód należałoby spytać: czy pomagać? Otóż – moim zdaniem to zależy, jaka pomoc wchodziłaby w grę.

Na tę swoją powściągliwość i umiarkowanie patrzyłem do niedawna z pewną rezerwą i podejrzliwością, jakbym był stuknięty, bo przecież żadnych wahań w sprawie ukraińskich wydarzeń z Putinem w tle zdawali się nie mieć wszyscy nasi domowi polityczni konkurenci: Prawo i Sprawiedliwość wspierało i wspiera jedną stronę konfliktu (Kijów) ramię w ramię z Platformą Obywatelską, tak samo SLD i PSL, a nawet poseł Palikot i tzw. przystawki. Nikt nie ma cienia żadnych wątpliwości - mimo iż toczy się tam najstraszniejsza z wojen: wojna domowa.

Jednak najświeższe oficjalne decyzje Unii Europejskiej (28 państw, pięćset milionów mieszkańców) oraz NATO (też 28 państw, dziewięćset milionów mieszkańców) trochę podtrzymały mnie na duchu – w tym sensie, że pozbyłem się przykrego uczucia samotności. Oto pan Tusk, odkąd został unijnym prezydentem, z dnia na dzień stracił na wojowniczości i jakoś nie postuluje, by posłać do Doniecka zagony 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. Szefowa unijnego MSZ, brytyjska biała lejdi Ashton została w jednomyślnym głosowaniu zastąpiona przez włoską siniorę Mogherini, o której „Rzeczpospolita” pisze z dyzgustem, iż jest to dama „tradycyjnie prorosyjska w imię energetycznego biznesu”. Wdrażanie umowy o wolnym handlu UE-Ukraina zostało wczoraj w Brukseli nagle i niespodziewanie zawieszone do grudnia 2015. Z marsylskiej stoczni wyszły przedwczoraj w morze na szkoleniowe rejsy z dwustuosobową rosyjską (!) załogą dwa nowe francuskie okręty wojenne klasy „Mistral” zbudowane przez Francję dla Rosji – mimo że ich zakup został formalnie zawieszony. Dezyderowane przez ministra Sikorskiego potężne korpusy wschodnie NATO zmieniły się w szpicę, a tę obkurczono do bodaj trzystu żołnierzy. Parę dni temu szczyt Paktu Północnoatlantyckiego w walijskim Newport hojną ręką przyznał Ukrainie na reformę wojska fundusz żebraczy, przepraszam, powierniczy, w wysokości 15 milionów euro (jednorazowo półtora eurocenta na jednego przeliczeniowego mieszkańca krajów natowskich)...

Ale Ukrainie pomóc można również nie angażując się po żadnej ze stron! Tylko że nie jest to pomoc atrakcyjna medialnie, choć ratuje wprost ludzkie życie i zdrowie, a jej potrzeba jest paląca. Oto te same parę dni temu Światowa Organizacja Zdrowia podała na specjalnej konferencji prasowej*, że na wschodzie kraju z powodu wojny nie mogą funkcjonować już 32 szpitale. W regionach ogarniętych wojną domową uciekło z miejsc pracy, w obawie o swoje życie, 70% personelu. WHO obawia się, że lada dzień pojawią się tam ogniska epidemii odry i polio. Polscy eksperci dodają do tego, że zagrożeni czuć się możemy także wzrostem zachorowań na błonicę, gruźlicę i AIDS.

Co my, Polacy, możemy zrobić? Cytuję to, co wyczytałem na specjalistycznym medycznym portalu „Termedia”. Mówi Krzysztof Simon, były prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych:

 - Są dwie możliwe formy obrony: albo kordon sanitarny, albo starania o to, by ogniska epidemii zlikwidować od razu, w miejscu ich wystąpienia, udzielając lokalnym służbom wszelkiej możliwej pomocy, tak jak dzieje się to w wypadku walki z epidemią ebola. Uważam, że pierwszy z tych scenariuszy w naszej sytuacji jest wręcz niemożliwy do wprowadzenia. Powinniśmy wszelkimi siłami dopomagać Ukraińcom w bieżącym zwalczaniu ewentualnych zagrożeń.

Konkretyzuje to Przemysław Guła, ekspert Wojskowego Instytutu Medycznego w dziedzinie ratownictwa i medycyny wojennej:

- Powinniśmy dawać Ukraińcom wszystko, o co po proszą, bo to i tak okaże się tańsze i lepsze niż rozprzestrzenienie się epidemii z Ukrainy na Polskę. Poszedłbym dalej: powinniśmy Ukraińcom przyjść także z pomocą merytoryczną, dostarczyć know–how, przestrzegać przed zagrożeniami, których sami nie dostrzegają. Zwłaszcza, że Polska nie musi przecież wszystkiego robić na własny koszt, może być natomiast adwokatem Ukrainy w staraniach o pomoc WHO czy instytucji europejskich.

Wrócę do tej sprawy...

 

----------------

 

*relacji próżno by szukać w głównych „przekaziorach”...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook