Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Na mój rozum

09.07.2014

Politykom nikt nie broni wierzyć w coś, czego nie ma.

Lekceważąc wieszcza, współcześni uczeni niczego nie przyjmują na “czucie i wiarę”, żądając (“mędrca szkiełko i oko”) powtarzalnych doświadczeń, bezwzględnej logiki, bezbłędnych rachunków i publicznej dyskusji wyników.

W ten sposób wyeliminowano z życia dorosłych ludzi nie tylko poczciwe dziecięce smoki, lecz też niewinne elfy, krasnale, strzygi, dziwożony i świętego Mikołaja. Ale nie do końca.

Po małym udarze rozumu przed kilkunastu laty, co pewien czas kontrolnie odwiedzam neurologa. Wczoraj trafiłem na doktora habilitowanego nauk medycznych, który starannie mnie zbadał, zapisał jakiś lek i dał skierowanie na USG tętnic szyjnych, ja zaś wtedy rzekłem ni z gruszki ni z pietruszki, iż jako fizyk z wykształcenia uważam ludzki mózg za najbardziej skomplikowaną i tajemniczą strukturę we Wszechświecie.

Doktor rozpromienił się:

- Cieszę się, że pan to dostrzega. A ileż zdolności naszego mózgu pozostaje niewyjaśnionych i niezbadanych, a nawet nieodkrytych! Radiestezja, telepatia, psychokineza, jasnowidzenie, sporo się tym zajmowałem. Niestety, wielu kolegów okazuje w tych sprawach sceptycyzm...

Z literatury wiadomo, że radiestezja zawsze była w cenie. Człowiek bez jedzenia może przeżyć miesiąc, bez wody zaś musi umrzeć po kilku dniach. Podziemne “żyły wodne” od tysięcy lat wykrywali różdżkarze i od razu wiadomo było, gdzie kopać. Pierwsze konkretne wątpliwości pojawiły się dopiero sto lat temu, gdy rząd USA po wielu nieudanych próbach ogłosił, że: “...dalsze prowadzenie przez Służbę Geologiczną Stanów Zjednoczonych różdżkarskich poszukiwań wody, ropy czy innych minerałów byłoby marnotrawieniem funduszy publicznych”.

Wydawało się, że w Europie mit radiestezji ostatecznie prysł w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, gdy za ciężkie rządowe pieniądze przeprowadzono na terenie Anglii, Włoszech, Francji, Austrii, Danii i Niemiec serię wnikliwych naukowych eksperymentów z udziałem setek różdżkarzy. Wszystkie one wykazały absolutną stuprocentową statystyczną przypadkowość różdżkarskich wskazań. Mimo to jeszcze w roku 1997 Kancelaria Sejmu RP zapłaciła prywatnej firmie grubą kasę za wykrycie pod parlamentem groźnych źródeł promieniowania wodnego i zabezpieczenie przed nim marszałkowskich gabinetów...

Rzecz jasna, politykom nikt nie broni wierzyć w coś, czego nie ma. Czy jednak tak samo powinno być z lekarzami? Czy ich prywatna wiara w “zjawiska paranormalne” (wpisz w google) nie rzutuje na ich wiedzę i umiejętności medyczne? Może na wszelki wypadek odwiedzić jeszcze innego doktora od głowy?

Stanisław Remuszko

P.S. Zwolennikom i przeciwnikom paranauki polecam fascynujący artykuł pana profesora Andrzeja K. Wróblewskiego w prestiżowej “Wiedzy i Życiu” ze stycznia 2001 roku.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook