Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Marzenie noworoczne

20.12.2012

Dowiedziałem się właśnie, że - po znanych głośnych zawirowaniach - nowym szefem dziennika "Rzeczpospolita" został pan redaktor Bogdan Chrabota. To dla mnie podwójnie dobra wiadomość: prywatnie i obywatelsko.

Prywatnie dlatego, że Bogdana Chrabotę prywatnie znam od lat i mam do niego zwykłe zaufanie. Obywatelsko dlatego, że przypuszczam, iż ze swoim charakterem i umiejętnościami jest on dziś jedynym w Polsce człowiekiem mediów, który potrafi przywrócić "Rzepę" do świetności z czasów śp. Darka Fikusa (pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia).

Jaki jest obecnie rynek dzienników, tygodników i miesięczników - widzi każdy, kto zajrzy do kiosku "Ruchu" czy innego "Kolportera", albo odwiedzi stoisko prasowe w supermarkecie. Jako pismak z czterdziestoletnim stażem, dostrzegam tam przede wszystkim merytoryczne bogactwo, które mnie, urodzonego zwolennika pluralizmu, cieszy najbardziej. Mam tu na myśli prasowy „pluralizm materialny”, wyrażający się mnogością gazet, portali, radyj i stacji telewizyjnych o bardzo różnej orientacji, zasięgu i liczbie odbiorców. Bez takiego pluralizmu nie ma wolności słowa, a wolność słowa gra w demokracji rolę zupełnie szczególną: jest praktycznym i skutecznym gwarantem wszystkich innych naszych swobód i praw.

Jak każdy, mam swoje prasowe preferencje i wprostprzeciwnie. Odnośnie do wspomnianego pluralizmu, raduję się na przykład, że moja ukochana "Gazeta Wyborcza" ostatnio robi bokami (giełdowymi) - ale też zmartwiłby mnie jej kompletny upadek. Na tle istnienia koncernu Agora, a także na tle istnienia "Przeglądu", "Newsweeka" czy "Polityki" cieszy mnie istnienie "Naszego Dziennika", "Gazety Polskiej", "Nowego Państwa" i ich krewnych, a także tygodników "Uważam Rze", nowego tygodnika "wSieci" czy przyszłego "Tygodnika Lisickiego". Towarzyszą im liczne portale - signum temporis naszego XXI internetowego stulecia. Tak trzymać!

Od zawsze uważałem, że jedne gazety powinny być prawicowe, inne zaś lewicowe, i to w pełnym wachlarzu tych pojęć, od skrajności do umiarkowania. Z jednym wszakże wyjątkiem: publicznego radia, publicznej telewizji, publicznej agencji prasowej i - last but not leastpublicznej gazety. W tym świetle marzy mi się "Rzeczpospolita" dziennikarsko niegdysiejsza, a może nawet starożytna, co dla weterana oznacza wierność trzem prymarnym zasadom: informować o wszystkim (brak tematów tabu), oddzielać wieści od komentarza, udzielać głosu innym. Tego życzę patryjotycznie i sobie, i nowemu nadredaktorowi "Rzepy" na przyszły 2013 rok :-)

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook