Jedynie prawda jest ciekawa

Makaron

08.05.2017

Emocje były co się zowie!

Naprzód czworo francuskich kandydatów na prezydenta V Republiki osiągnęło niemal równy wynik, ale, ponieważ dwoje z nich było ciut równiejszych, do drugiej tury przeszedł pan Macron i pani Le Pen. Różnica między nimi wyniosła marne półtora procenta i całkiem sporo żabojadów przypuszczało, że w turze drugiej może być na odwrót i w Pałacu Elizejskim pierwszy raz w historii zamieszka dama.

Jeszcze przed niedzielnym wieczornym ogłoszeniem sondażowych wyników exit-poll, na swoim prywatnym blogu napisałem tak: 

Niemerytorycznie chciałbym, aby wygrała pani Le Pen (programów ani osobowości rywali nie znam ni w ząb, a przede wszystkim nie jestem obywatelem Francji, więc mi to raczej lotto). Chciałbym jej sukcesu TYLKO DLATEGO, że jestem przeciwny poprawności politycznej (jedynie słuszne opinie mediów) i wierzę w zdrowy rozsądek dorosłego Narodu, który w I turze podzielił się mniej więcej równo, a przecież żadna ze stron nie chce źle dla swojej Ojczyzny. Myślę, że Paryż się nie zawali, jeśli w Pałacu Elizejskim zasiądzie kobieta, tak jak nie zawaliła się Polska po wyborze Wałęsy, Budapeszt po wyborze Orbana, Waszyngton po wyborze Trumpa czy Europa po Breksicie. Oni też, zdaje się, wcześniej robili za „skrajną prawicę”, ludożerców czy kogoś w tym rodzaju, wyjście zaś Anglików z Unii nie tylko było absolutnie niemożliwe, lecz i miało spowodować straszny ogólnoświatowy kataklizm.

I zaprosiłem czytelników do nadsyłania typowań. Kto nie pomyli się więcej niż o 2%, temu wyślę wielką tabliczkę wedlowskiej czekolady z całymi orzechami! - oświadczyłem buńczucznie. Wpłynęło pięć propozycji, szczęśliwie nikt nie trafił (oszczędność 5 x 12 = 60 zł; dla emeryta to dużo!), no ale prawdziwym zaskoczeniem okazał się wyjątkowo wyrazisty polityczny francuski real: frekwencja 75%, Macron – dwie trzecie, Le Pen – jedna trzecia. O takiej frekwencji możemy sobie pomarzyć, ale czy w takim stosunku pan Duda pokona w 2020 roku pana Tuska?

Co teraz się stanie? Uważam, że nic się nie stanie. Przynajmniej nie nagle i nie od razu. Choć z drugiej strony od dość dawna jesteśmy – jako świat, jako Europa, jako Polska – „w stanie podwyższonej gotowości historycznej”, by tak rzec. Problem Ukrainy, problem uchodźców, problem terroryzmu i problem Syrii. Za dwa miesiące we Francji odbędą się wybory parlamentarne, i nie sądzę, żeby odzwierciedliły one rezultat wczorajszej prezydenckiej elekcji. Jesienią swój Bundestag (Sejm) i Bundesrat (Senat) wybiorą Niemcy, w przyszłym roku zaś odbędą się wybory samorządowe nad Wisłą.

Oraz futbolowe Mistrzostwa Świata w Rosji... W Rosji? Starożytna łacińska sentencja głosi: Lux Ex Oriente (wpisz w google), czyli Światło Ze Wschodu. Zborna z Pucharem Świata? Koniec świata...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook