Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Made in China

01.10.2016

Będzie o postępie i globalizacji – choć zaczniemy od literatury.

Lwowianin i krakus Stanisław Lem, którego dziesiąta rocznica śmierci minęła w tym roku, to światowy współtwórca gatunku science-fition, a dla znawców i krytyków – przede wszystkim Mędrzec i Filozof, który, niczym kiplingowski kot, Zawsze Chodził Własnymi Drogami.

Lemoniady, to ogólnodostępne konkursy ze znajomości dzieł Mistrza. Tegorocznej Lemoniadzie towarzyszył konkurs literacki na limeryk-lemeryk. Jedną z nagród zdobył zgrabny pięciowiersz tej treści:

Wylądował raz Pirx na Edenie

Dosyć twarde tam miał przyziemienie

Jaka tego przyczyna?

Silnik made in China!

I do tego kupiony w przecenie...

Otóż jeszcze kilkanaście lat temu produkty z naklejką made in China dość powszechnie uchodziły za barachło. Taka opinia społeczna, jak każdy utrwalony stereotyp, zmienia się bardzo powoli. Ale już od dawna nie jest prawdziwa, o czym świadczą twarde fakty nie do podważenia. Mianowicie słynne międzynarodowe koncerny zlecają chińskim firmom produkcję i eksport swych najbardziej prestiżowych towarów. A jest chyba oczywiste, że żaden Mercedes, Volvo czy BMW nie zaryzykowałby marki wyrobionej przez dziesięciolecia, gdyby auta made in China były choć odrobinę gorsze jakościowo od oryginalnych pojazdów wytworzonych w Europie.

Dzisiejsze samochody, to zupełnie nie to samo, co prymitywne (można rzec) „cztery kółka” sprzed pół wieku. To kondensat wyrafinowanej techniki materiałowej sterowanej przez pokładowe komputery. Przyczyną twardego przyziemienia pilota Pirxa raczej nie mógłby dziś być zatem „chiński silnik”, nawet „kupiony w przecenie”, skoro właśnie Chiny testują – o czym ze zgrozą donoszą amerykańskie media – własną konstrukcję odrzutowego ponaddźwiękowego myśliwca niewidzialnego dla radarów!

Pięć lat temu kupiłem pierwszą w życiu fotograficzną cyfrówkę typu coolpix (model S600), i dziś za żadne skarby nie zamieniłbym jej na coś innego – tak dobre robi zdjęcia! Otóż dopiero niedawno, przy wymianie akumulatorka, dostrzegłem obok dyskretnych firmowych oznaczeń „Nikon Corp. Japan” jeszcze drobniejsze literki: „Made in China”. Cóż, pewnie niedługo będzie chiński fortepian Steinway, chińskie pióro Waterman, chiński zegarek Rolex i telewizor Philips. A może one już dawno są, tylko nie sprawdzamy metek i etykiet przy zakupie…

Powiedziane nie oznacza, rzecz jasna, że nie ma chińskiego badziewia i podrób. Pewnie tego jest znacznie więcej niż towarów wysokiej klasy, bo Państwo Środka liczy drobne półtora miliarda ludności (czterdzieści Polsk), ma terytorium wielkości Kanady czy USA, więc i zróżnicowanie poziomu cywilizacyjnego musi tam być większe.

Jednak zróżnicowanie to jedno, a zaawansowanie to drugie. Prawdą jest bowiem również, że Chiny – obok Ameryki i Rosji – są trzecim państwem na Ziemi, które (od października 2003) dysponuje własną czynną flotą statków kosmicznych. A kosmonautyka, to najlepszy syntetyczny wskaźnik technologicznego rozwoju. Chiny zamierzają w przyszłym roku uruchomić własną stałą stację orbitalną. Po amerykańskim Skylabie i rosyjskim Mirze oraz latającej nam nad głowami międzynarodowej ISS, będzie to czwarty taki obiekt w dziejach ludzkości. Obiekt made in China...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook