Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lot niekontrolowany

26.03.2014

Zaginięcie malezyjskiego Boeinga nie ma precedensu.

Zaginięcie malezyjskiego Boeinga nie ma precedensu.

Oczywiście, w historii cywilnego lotnictwa zdarzały się zagadkowe zniknięcia całych samolotów, ale było to ALBO w innej epoce technicznej (zwłaszcza elektroniczno-kosmicznej), ALBO też szczątki samolotu zostawały szybko odnalezione. Teraz, gdy piszę te słowa, od zniknięcia lotu Malaysia Airlines 370 mija siedemnasta doba – i nadal nikt nic nie wie.

Poza jednym, oczywiście: nie mógł przeżyć nikt spośród 227 pasażerów i 12 członków załogi. Ale nawet to wiadomo tylko przez rozum: w promieniu tysiąca kilometrów nie było gdzie lądować, a maszynie kończyło się paliwo...

Jak Państwo wiedzą, głównym celem prac wszystkich na świecie profesjonalnych komisji badających okoliczności katastrof lotniczych jest zapobieżenie podobnym tragediom w przyszłości. W tym duchu dzielę się z Czytelnikami niezwykłą informacją, do której dzisiaj dotarłem i którą potwierdziłem w trzech niezależnych fachowych źródłach.

Ruch samolotów nad ziemią kontrolowany jest przez cywilne i wojskowe radary. Wymownie ilustruje to bieżący obraz setek samolotów lecących w danej chwili Polską i Europą (www.flightradar24.com). Jednak taki radar “nie ma zasięgu” nad oceanem, i gdy maszyna dostatecznie oddali się od wybrzeży, dajmy na to, Wielkiej Brytanii, zostanie dostrzeżona przez radar amerykański dopiero po kilku godzinach. “Bezradarowy” przelot nad Oceanem Indyjskim, nie mówiąc już o bezkresach Pacyfiku, trwa jeszcze dłużej.

Byłem święcie przekonany, że – w tym naturalnym, ponieważ geograficznym stanie rzeczy – Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) stworzyła globalny niezawodny system kontroli i monitoringu nadoceanicznych pasażerskich rejsów oparty na satelitach i nadajnikach GPS. Sądziłem, że od chwili uruchomienia silników przed startem do momentu wyłączenia silników po wylądowaniu samolot non stop wysyła niewyłączalny i niezagłuszalny radiowy sygnał, który pozwala w każdej sekundzie zidentyfikować pozycję maszyny; w razie zaniknięcia sygnału system automatycznie wszczyna alarm, dzięki czemu wyspecjalizowane służby mają szansę natychmiast podjąć akcję ratunkową.

Okazuje się – nic z tego! Mimo braku jakichkolwiek technicznych przeszkód – taki oczywisty system nie istnieje!! Na pokładach wielkich Boeingów czy Airbusów nie ma żadnego bezludnego nadajnika-pozycyjnika z autonomicznym zasilaniem!!! Podczas lotu, na przykład, na trasie Londyn–Rio czy Kair–Melbourne piloci co pewien czas próbują łączyć się przez radio i meldują się archaicznym głosem, a jak się nie połączą i nie zameldują, to nie wiadomo, gdzie są i co się z nimi dzieje....

Niemożliwe? Niewiarygodne? Ale prawdziwe, niestety. Może polski Urząd Lotnictwa Cywilnego wystąpi w tej sprawie do ICAO z odpowiednimi postulatami natury prawno-technicznej? Prezesem naszego UCL jest pan Piotr Ołowski i na jego ręce jeszcze dziś wyślę niniejszy tekst listem poleconym.

Wszystkim kapitanom, załogom i pasażerom życzę z serca: ile startów, tyle lądowań : - )

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook