Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lektura dla dorosłych

05.07.2016

Nawet dla bardzo dorosłych.

Świadectwa historyczne dowodzą, że okrucieństwo towarzyszyło naszej cywilizacji zawsze. W miarę upływu stuleci doskonalono jednak przede wszystkim samo zabijanie (szybkość i pewność pozbawiania nieprzyjaciół życia), nie zaś sposoby zadawania wrogom bólu i cierpień.

Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” (akcja dzieje się w XVII wieku) namalował mnogie sceny okrucieństw tak strasznych, że osobiście nigdy nie umieściłbym tego dzieła w spisie szkolnych lektur. Jak wiadomo, przez następne trzysta lat intensywnie rozwijano technikę wojskową (od prymitywnych muszkietów i armat, po czołgi i lotnictwo, potem rakiety, wreszcie broń jądrową), i wydawało się,  że okrucieństwo przeszło do lamusa. Na wojnach ginęło wprawdzie coraz więcej ludzi i coraz więcej cywilów, ale umierali, by tak rzec (choć brak słów...), szybciej i łatwiej wskutek karabinowej kuli czy eksplozji pocisku.

Pamięć o wyczynach wojsk Wiśniowieckiego najwyraźniej jednak przetrwała, skoro okrucieństwo po trzech wiekach odżyło na Kresach w najpotworniejszej postaci. Szczegółów żadnych nie przytoczę, ale kto ma nerwy ze stali może wpisać w google dwa słowa: „rzeź wołyńska”. Encyklopedie zgodnie podają, że w lecie 1943 roku Ukraińcy zamordowali na Wołyniu około stu tysięcy Polaków – przede wszystkim dzieci, kobiety i starców, planowo i świadomie, z niewyobrażalnym w XX wieku okrucieństwem. 

Nie tylko za komuny o tej rzezi było cicho. Również w III Rzeczpospolitej „jakoś” nikt tego ludobójstwa nie nagłaśniał. Jedyny znany mi sondaż o tej tragedii przeprowadziło CBOS – ale było to trzy lata temu, w dość odmiennych okolicznościach (PO Euro 2012 i PRZED Majdanem 2014). Z przekonaniem polecam tę unikatową lekturę...

Tymczasem 3 czerwca 2016 grupa Ukraińców – w tym dwóch byłych prezydentów i dwóch hierarchów ukraińskiego Kościoła – napisała w liście otwartym do Polaków: Zabijanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia. Prosimy o wybaczenie popełnionych zbrodni i wyrządzonych krzywd. Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam. To jedyne uczucia, które powinny być w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i porozumienia. 

W odpowiedzi, ponad dwustu parlamentarzystów PiS podpisało się pod oświadczeniem, w którym czytamy między innymi:

Różnica między nami nie dotyczy przeszłości. Problemem jest dzisiejszy ukraiński stosunek do sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach II wojny światowej. W Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej [Chodzi o UPA i Stepana Banderę, przywódcę OUN, którzy na Ukrainie uznawani są dziś za bohaterów narodowych – przyp. SR] Boli wybór pamięci historycznej, w której otwarta deklaracja sympatii do Polski idzie w parze z gloryfikacją tych, którzy mają na rękach krew naszych rodaków – bezbronnych kobiet i dzieci. 

A z kolei grupa polskich intelektualistów i polityków (w tym byli prezydenci i premierzy) wystąpiła publicznie 5 lipca 2016 z takimi oto słowami: Dziękujemy za Wasz list i prosimy o wybaczenie krzywd zadanych naszym braciom Ukraińcom polskimi rękoma. Do wzajemnego przebaczenia gorąco zachęcał nasze narody papież Jan Paweł II. Na rzecz pojednania niestrudzenie działali Jerzy Giedroyc i Jacek Kuroń, a także prezydenci naszych państw. Apelujemy do społeczeństw i parlamentów obu krajów, by nie zapominano o ich naukach.

Ja, Stanisław Remuszko, osobiście uważam,  że wybaczyć można i trzeba. To fundament naszej kultury. Ale przebaczenie za tak potworną i tak niedawną zbrodnię musi być poprzedzone klarownym wyznaniem winy, żalem za grzechy i zadośćuczynieniem –  niechby tylko słownym. Tutaj nie wystarczą listy otwarte najwybitniejszych nawet osób. Potrzeba odrębnej solennej uchwały ukraińskiego parlamentu.

Za tydzień, 11 lipca 2016, taką uchwałę podejmie polski Sejm.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook