Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Krzywizna banana

08.11.2015

Najlepiej, żeby głupoty nie było w ogóle.

Lecz, jeśli już jest, może choć nazwać ją po imieniu oraz dowiedzieć się, skąd pochodzi?

Mówią, że słynną normatywną krzywiznę handlowych bananów ściśle określiły surowe urzędnicze przepisy Unii Europejskiej. Myślę, że to zwykła złośliwa plotka, bo kupiecka praktyka dowodzi czegoś innego. Wczoraj w prestiżowym warzywniaku na Polnej z ciekawości kupiłem i zjadłem na przekąskę smacznego małego banana wyglądającego niemal jak obwarzanek. Żeby chociaż był tańszy, ale nie: kosztował tyle samo co inne...

Regularnie pisuję dla portalu stefczykinfo już czwarty rok i jeszcze ani razu nikogo nie skląłem. Dziś nadrobimy tę oczywistą zaległość.

W samym sercu warszawskiego Ursynowa (róg Ciszewskiego i Dereniowej, przy Leklerku) jakiś kretyn ustawił światła drogowe tak, aby zmusić pieszych do naciśnięcia specjalnego guzika, bo jeśli tego nie zrobią – zawsze będą mieli czerwone. Kierowcy żadnego guzika naciskać nie muszą, przystają na czerwonym, ruszają na żółtym i jadą na zielonym, światła dla aut same zapalają się i gasną, a strumień pojazdów co kilkadziesiąt sekund rytmicznie zmienia kierunek: z „północ-południe” na „wschód-zachód”. Tylko tępy miejscowy przechodzeń-młotek dostaje od wybitnego umysłowo inżyniera ruchu (podwładnego pani Hanny Gronkiewicz-Waltz) czarno-biały wybór: kliknij albo stój, słoiku jeden! Zauważmy, że na innych skrzyżowaniach ursynowskich ulic nikt takich debilnych rozwiązań pieszym nie narzuca...

Są także w stolicy inne komunalne absurdy. Półtora roku temu zżymałem się na mentalną blondynkę, wygłaszającą w pociągach metra kompletnie idiotyczne komunikaty. Przypomnę, że ta dama co i rusz kazała głupim pasażerom wysiadać konkretnie na lewo lub na prawo – w sytuacji, gdy można wysiąść tylko na jedną stronę, gdyż drzwi na tę drugą zawsze pozostają głucho zamknięte. To tak, jakby z powagą informować użytkowników metra, że sikać należy w toaletach (nie na peronie), a do wyjścia prowadzą schody (nie tory).

Przez minione półtora roku niewiele się zmieniło (blondynkę zastąpił blondyn). Dodam, że tę postępową regulację informacyjną dla imbecyli metro wprowadziło tylko w jednym z trzech rodzajów używanych pociągów (Siemens). W pozostałych – pasażerowie wciąż wsiadają i wysiadają bez żadnych urzędowych instrukcji. Co z takiego bezhołowia wyniknie?

Osobne światła dla pieszych – skoro wyjątkowe, a nie powszechnie obowiązujące – muszą być lokalnym pomysłem. Podobnie jak komunikaty wygłaszane po polsku w polskim metrze. Czyli nie żaden tam brukselski, tylko przaśny rodzimy brak pomyślunku.

W takim razie na koniec powiem o przepisie unijnym, od którego rośnie dusza. Oto, jak Polska długa i szeroka, w gomułkowskich i gierkowskich blokach mieszkalnych z wielkiej płyty trwa wymiana wind. Gdzie tylko jest to technicznie możliwe, przynajmniej jeden z dźwigów otrzymuje drzwi nie na zawiasach, lecz przesuwne. Dzięki temu niepełnosprawni poruszający się na inwalidzkich wózkach mogą do takiej windy wjechać bez niczyjej pomocy. Więcej takich bananów, Unio!

 

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook