Jedynie prawda jest ciekawa

KOD albo powrót do przeszłości

27.05.2017

Wolałbym wielu rzeczy nie pamiętać, ale pamięć, niestety, mam jak kryształ.

Poniższe słowa – ode cudzysłowu do cudzysłowu – nie są przepisane, tylko przeklejone (!) z forum Stowarzyszenia Wolnego Słowa (SWS, wielce zasłużona organizacja, http://www.sws.org.pl/), z datą: czwartek, 30 marca 2006, 3:58 am. Minęło jedenaście lat. 



„Kłamstwo, to – podług słowników – świadome głoszenie fałszu. Przez 58 lat życia niewiele osiągnąłem, ale z paru rzeczy jestem dumny. Jedna z nich, to dość powszechna opinia przyjaciół i znajomych, że Staszek Remuszko nie kłamie. Czasem się myli, czasem koloryzuje, czasem (nie chcąc sprawić przykrości) coś przemilczy – ale nigdy nie łże.


Prawie dwa miesiące temu nieopatrznie zabrałem głos na forum SWS, w odpowiedzi na co pan Krzysztof Łoziński kilka razy zarzucił mi kłamstwo (patrz postscriptum). Ponieważ zarzuty były bezpodstawne, nieprawdziwe i publiczne, poprosiłem o publiczną pomoc członków Zarządu SWS oraz moderatorów. Pomocy tej nie dostałem. Muszę bronić się sam.


Jak wiadomo, człowiek w moim wieku „pamięć ma dobrą, ale krótką”. Pewne rzeczy jednak się pamięta – na przykład własne imię i nazwisko, daty urodzin dzieci, porażenie lekturą „Archipelagu Gułag”, relację Ryszarda Reiffa z posiedzenia Rady Państwa PRL przekazaną na gorąco kilku osobom w niedzielny poranek 13 grudnia 1981, rewizję bezpieki w moim domu latem 1984 roku, albo nieliczne fascynujące wizyty u Stanisława Lema. Psychologowie określają to mianem tzw. wydarzeń znaczących. 


Takim właśnie wydarzeniem był telewizyjny obraz Michnika i Urbana przyjacielsko objętych ramionami i uśmiechających się do kamery na wernisażu Andrzeja Mleczki w redakcji „Szpilek” ćwierć wieku temu (tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego) – co w paru zadaniach zrelacjonowałem na forum.


Nie wiem, czemu pan Krzysztof Łoziński – który, w odróżnieniu ode mnie, nie był na tym wernisażu – uznał tę moją opowieść za wyssaną z brudnego kłamliwego palca. Samego Krzysztofa Łozińskiego nie znam (nigdy w życiu z nim nie rozmawiałem i nie wiem nawet, jak wygląda). Jednak będę się upierał, że nazywam się Stanisław Remuszko, widziałem co widziałem, i nie jestem psychicznie chory.


Odnosząc się na forum SWS do tej przykrej i niepojętej sprawy, powiadomiłem Czytelników, że: w miarę wolnego czasu zbieram materiały. Piszę listy. Telefonuję. Spotykam się. Rozmawiam. Grzebię w archiwach. Przeprowadzam kwerendę. O szczegółach poinformuję. Otóż inwestygacyjną jasność mam już od paru tygodni, ale albo musiałem gdzieś wyjeżdżać, albo forum przez jakiś czas nie działało, a ostatnio wiele godzin zajmuje mi staranne przygotowanie roweru do tegorocznego sezonu.


Dziś wreszcie zebrałem się, lecz zanim przedstawię ustalenia – nasamprzód alfabetyczna lista rozmaitych wybitnych osób (telewizyjnych, fotograficznych, artystycznych, żurnalistycznych, historycznych, literackich, renesansowych etc.), z którymi miałem przyjemność rozmawiać podczas tego klasycznego dziennikarskiego śledztwa: Jarosław Abramow-Newerly, Joanna Aderek, Janusz Atlas, Elżbieta Bielawska, Julian Bohdanowicz, Jerzy Brukwicki, Erazm Ciołek, Andrzej Dudziński, Witold Filler, Janusz Głowacki, Magdalena Gromadzka, Marek Kassa, Michał Komar, Andrzej Krauze, Jadwiga Mateńko-Kwapich, Andrzej Mleczko, Chris Niedenthal, Andrzej Paczkowski, Maciej Pietrzyk, Andrzej Rybczyński, Jarosław Stachowicz, Izabela Szaflarska, Janusz Ściskalski, Jarosław Szczepański, Stanisław Taczanowski, Stefan Truszczyński i Magdalena Walter; mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem.


Najzwięźlej: inkryminowanej sceny nie udało się odnaleźć ani w telewizyjnych archiwach, ani na nieruchomym zdjęciu. Zachowała się wprawdzie wernisażowa dokumentacja CAF, i jest tam nawet Jerzy Urban, ale kadrów z Michnikiem brak (Erazm Ciołek zauważa w tym miejscu, że jeśli scena była zaaranżowana przez jej bohaterów specjalnie pod kamerę, to trwała tylko kilka-kilkanaście sekund).


Pozostają relacje świadków. Że opisana przeze mnie sytuacja miała miejsce, potwierdzili jednoznacznie (choć z mniejszą lub większą wyrazistością) Janusz Atlas, Witold Filler i Andrzej Mleczko. Prawdziwą radość sprawił mi jednak dopiero Janusz Ściskalski, który, obejrzawszy fotografię http://www.remuszko.pl/zagadka/ wykrzyknął - Ach, to był ten wernisaż, na którym doszło do pamiętnego spotkania Michnika z Urbanem! Nie wierzyłem własnym uszom. - Jakiego spotkania? – spytałem spokojnie. - No wie pan? Gdy zobaczyłem to zdjęcie, to przede wszystkim skojarzyło mi się tamto wydarzenie. Notowałem, starając się nie zgubić ani słowa. - Ale co konkretnie? – próbowałem uściślić. – Jak to, co? Urban był wtedy rzecznikiem rządu, a Michnik wiadomo. No i przy ludziach był niedźwiedź, były buziaczki, to wówczas miało bardzo ważne znaczenie… 


Z panem magistrem inżynierem Januszem Ściskalskim rozmawiałem wprawdzie pierwszy raz w życiu, ale przypuszczam, że można mu ufać bez zastrzeżeń, skoro sam z siebie, bez żadnych naprowadzeń, opowiedział powyższą historyjkę. Na fotografii stoi samotnie pod ścianą wpatrzony w jeden z rysunków (za plecami łysawego pana w okularach – ponoć Bogusława Płazy; ja też tam się odnalazłem w mojej rudej kowbojskiej kamizelce, ale to nieznaczący detal). W grudniu 1981 roku Janusz Ściskalski był szefem komisji kultury Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”. W wolnej Polsce został dyrektorem „Ursusa”. Do dziś jest przyjacielem Zbigniewa Bujaka. – Czy mogę upublicznić pana relację? – upewniłem się na zakończenie. – Jasne, przecież to prawda… 

I to już koniec mojej opowieści. Dziękuję za pomoc wszystkim miłym Paniom i Panom, których poznałem przy okazji tych wielodniowych tropicielskich zabiegów, prowadzonych od Ursynowa przez Kraków i Londyn po Toronto. Cieszę się z kilku odnowionych starych znajomości. Życzliwych Czytelników, którzy dobrnęli do tego miejsca, pozdrawiam serdecznie i z respektem

Stanisław Remuszko


P.S. Przyczyny postępowania Krzysztofa Łozińskiego na forum SWS ujawnią się zapewne w trakcie procesu przed warszawskim sądem rejonowym, gdzie 13 marca 2006 został złożony pozew o ochronę dóbr osobistych. Nie omieszkam zdać sprawozdania. Przypominam ważniejsze zarzuty Łozińskiego: Remuszko systematycznie szkaluje historię i ludzi, Remuszko pomawia innych ludzi o różne paskudne rzeczy, Złapałem Remuszkę na kłamstwie, Remuszko zmyślił wszystko na poczekaniu, Remuszko w ewidentny sposób zmyślił historyjkę ze szczegółami

http://www.remuszko.pl/szukam/

Gdyby ktoś w tej sprawie chciał mi coś rzec, uprzejmie zapraszam do telefonu: +22 641-7190 lub do mejla: remuszko@gmail.com” 

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook