Jedynie prawda jest ciekawa

„Klątwa”

05.03.2017

Czy chodzi o „Klątwę” Wyspiańskiego?

Nie! Nie chodzi też o chorwackiego reżysera Olivera Frljicia. Nie chodzi nawet o swobodę artystyczną. W ogóle nie chodzi o sztukę. Chodzi – jak powiedziałby niezapomniany Jan T. Stanisławski – o wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Wersja tego dylematu na wskroś nowoczesna, postępowa, i może nawet globalna, brzmi: czy wolność słowa jest wartością najwyższą?

Ponad sto lat temu nasz wielki Stanisław Wyspiański napisał przejmującą „Tragoedyę” (tak się to słowo podówczas pisało), której treść i problematykę dzięki internetowi można poznać bez kupowania teatralnych biletów. Od premiery w 1909 roku, utwór miał kilkadziesiąt inscenizacji, a wśród współczesnych reżyserów był m. in. Konrad Swinarski i Andrzej Wajda. „Klątwa” zawsze budziła kontrowersje, gdyż opowiada – najoględniej mówiąc – o dramatach pojedynczych ludzi i lokalnych społeczności „z religią w tle”. Kto chce wiedzieć więcej – niech czyta; wystarczy kojarzące się hasła wpisać w google i klikać.

18 lutego 2017 roku nowe wystawienie „Klątwy” zaprezentował stołeczny teatr „Powszechny”. Powiedzieć, że wokół tego spektaklu rozpętała się burza, to nic nie powiedzieć. Wzajemne oburzenia i potępienia wyrazili pryncypialni zwolennicy i przeciwnicy, skoczyli sobie do oczu katolicy i ateiści,  uchwały podjęły szacowne środowiska, kluby i stowarzyszenia, oficjalny komunikat wydała sama Konferencja Episkopatu Polski, śledztwo wszczęła prokuratura, dementi i ostrzeżenie opublikowała dyrekcja teatru, odbywają się pikiety i demonstracje, reżyser w liście otwartym poprosił przewodniczącego Komisji Europejskiej o obronę przed „nagonką”, padają wzajemne oskarżenia o łamanie praw człowieka, i tylko do rękoczynów jeszcze nie doszło, choć parę osób pożegnało się już z pracą.

Przez tydzień od „Klątwy” zaczynały się serwisy radiowe i telewizyjne, a co dzieje się na portalach, w dziennikach i w tygodnikach – najlepiej wiedzą Państwo sami. Ponieważ zaś jeden człowiek już absolutnie nie jest w stanie ogarnąć tego jazgotu, hałasu i szumu, pozwolę sobie nawiązać do listu pasterskiego księdza kardynała Nycza, który dziś, w niedzielę 5 marca 2017,  jest odczytywany w świątyniach całej Polski. Tenor tego listu brzmi: po pierwsze – rozmawiajcie ze sobą; po drugie – rozmawiajcie bez nienawiści; po trzecie - nie wykluczajcie się wzajemnie ze wspólnoty wartości.

W tym duchu, z pewnością niepoprawnym politycznie, stanowczo uważam, że wolność słowa NIE JEST wartością absolutną i najwyższą. Uważam, że – w razie konfliktu – od wolności słowa WAŻNIEJSZE jest np. życie i zdrowie człowieka. Uważam, że – w razie konfliktu – wolność słowa w sztuce MUSI liczyć się z wolnością uczuć religijnych. 

Nie chodzi o to, co kto sobie myśli/głosi prywatnie czy środowiskowo. Chodzi o zachowania publiczne. Ogromna większość Polaków deklaruje się jako katolicy i ten fakt powinien być uwzględniany przy planowaniu pracy teatru finansowanego ze środków publicznych. Uważam, że przypadek „Klątwy” dowodzi czegoś przeciwnego.

Portal „wPolityce” spytał internautów (zachęcam do sprawdzenia): Jak oceniasz obecny stan wolności słowa w Polsce? Oto odpowiedzi: mamy więcej wolności słowa niż niedawno – 88% * jest jak było – 9% * wolność słowa jest zagrożona – 3%....

[fot. PAP/Marcin Obara]

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook