Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Hierarchia wartości

20.05.2016

Tajne służby były zawsze i wszędzie. Tak samo w państwie faraonów i w starożytnym Rzymie, jak w średniowieczu i za Napoleona, a potem za Stalina i Hitlera. Tajne służby – co do głównych zasad i metod – działały, działają i będą działać tak samo. Tysiąc lat temu i dziś. W Polsce, w USA, w Rosji i we Francji. Póki istnieją państwa – istnieć będą państwowe tajne służby.

Pierwsze kłopoty tajnych służb pojawiły się ponad pół wieku temu, gdy, po straszliwych dramatach II wojny światowej większość świata postanowiła się spacyfikować, zdemokratyzować i uczłowieczyć, w wyniku czego uchwalono Powszechną Deklarację Praw Człowieka (1948), a dwadzieścia lat później Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (wszedł w życie w 1976 roku). Odtąd na tajne służby wywierana była rosnąca presja, aby poddały się społecznej kontroli, czyli – de facto – ograniczyły swe realne uprawnienia i swą tajność. 

Ten światły postępowy pogląd – o wyższości tajemnicy korespondencji nad ludzkim bezpieczeństwem – utrzymywał się przez następne ćwierć wieku, aż do zamachu na Dwie Wieże, kiedy to okazało się – ex post, niestety – że, wskutek poprawnych politycznie unormowań, tajne służby najpotężniejszego mocarstwa świata nie zdołały zapobiec spiskowi, który w jednej chwili pozbawił życia kilka tysięcy ludzi.
Musi to być wciąż strasznie silne lobby, skoro mimo kolejnych aktów klasycznego terroru (zamachy na niewinnych przechodniów w Paryżu i w Brukseli, bomby w samolotach, mordowanie bezbronnych ludzi przez fanatyków Państwa Islamskiego) nowoczesne państwa Zachodu dopiero teraz dochodzą do wniosku, że dla zapobieżenia tym potwornościom trzeba zrezygnować z części naszych wolności osobistych.

„Gazeta Wyborczej” twierdzi wprawdzie, że PiS chce wziąć ludzi za pysk, ale ja twierdzę, że PiS chce wziąć za pysk terrorystów – i to tak wcześnie, by zapobiec tragediom, a nie płakać nad mogiłami.
Na temat rządów obecnej ekipy często mam krytyczne opinie, ale akurat w tej sprawie (pod ustawą antyterrorystyczną ) podpisałbym się obydwiema rękami! 

Rewizje w podejrzanych mieszkaniach będą mogły być dokonywane przez całą dobę? Cóż za skandal! ABW dostaje dostęp do wszystkich rejestrów publicznych? Aż się wierzyć nie chce, że nie miała go do tej pory. Przez trzy miesiące bez zgody sądu ABW będzie mogła inwigilować cudzoziemców? Powinno być przynajmniej sześć miesięcy. Żołnierze i funkcjonariusze otrzymają prawo strzelać (i zabić) bez ostrzeżenia? To co, teraz specjalny tłumacz musi naprzód – przez megafon i po arabsku, żeby smagłolicy bandyta wyraźnie usłyszał (prawo człowieka!) i bezbłędnie zrozumiał (prawo człowieka!) – trzy razy wezwać go do odłożenia broni? 

ABW będzie mogło tajnie zajrzeć do kont na bankach? Na mój rozum, bez tej możliwości elementarne działania ABW musiały być kulawe. ABW będzie mogła przewerbowywać szpiegów i terrorystów? No i bardzo dobrze właśnie! ABW będzie mogła badać zawartość komputera i podsłuchiwać telefoniczne rozmowy bez zgody sądu? Na tym polega jej praca. ABW będzie mogła będzie blokować treści internetowe "mające związek z terroryzmem", a telefony na kartę trzeba będzie rejestrować? Bogu dzięki, nareszcie. 

Choć lepiej późno niż wcale, to spytam: czemu to wszystko dzieje się dopiero teraz? Bo przecież nie od dzisiaj biologiczne życie i zdrowie obywateli, zwanych konstytucyjnie narodem, jest zdecydowanie ważniejsze od prywatności jednostek...
Stanisław Remuszko

P.S. albo C.S. (Czysta Spekulacja): na mój rozum, nasze tajne służby przesadziły z tą wrocławską bombą, która – w przeddzień uchwalenia przez Sejm ustawy antyterrorystycznej – miała nikomu nie zrobić krzywdy, ale na polskiej milionowej telewizyjnej widowni miała zrobić wrażenie, że oto terroryści dotarli już nad Wisłę (czyli nad Odrę)...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook