Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gdzie te dowody?

15.04.2012

Dlaczego media (ze szczególnym uwzględnieniem mojej ukochanej "GW") czerpią informacje z sufitu albo wysysają je z palca?

"Tak torturowano w starych Kiejkutach" - głosi tytułowo (i anonimowo...) "Gazeta Wyborcza", a wcześniej i później zamieszcza dosłownie dziesiątki obszernych tekstów o tamtejszym straszliwym więzieniu, w którym oprawcy z amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej brutalnie łamali podstawowe prawa człowieka i obywatela, zadając psychiczne (!!!) cierpienia osobom podejrzewanym o morderstwa i terroryzm.

Mamy tu między innymi słuszną pryncypialną krytykę (Jacek Żakowski) byłego komuszego premiera Millera i byłego komuszego prezydenta Kwaśniewskiego, którzy zdradziecko zrezygnowali z narodowej suwerenności poprzez oddanie rdzennie polskich tajnych budynków we władanie Amerykanom na zasadach eksterytorialności; mamy wstrząsającą rozmowę (Agnieszka Kublik) ze sławnym profesorem Sandsem (z samego londyńskiego University College), podczas której ten niekwestionowany światowy autorytet w dziedzinie europejskiej walki z terroryzmem opisuje struchlałym czytelnikom okropności, których dopuszczano się wobec bezbronnych więźniów; mamy satelitarne zdjęcia (google earth) inkryminowanego kiejkuckiego ośrodka polskiego wywiadu na Mazurach z zaznaczonym położeniem budynków "A" oraz "B" (tak!), mamy słynną listę siedmiu pytań (Wojciech Czuchnowski), na które nikt z polskich prominentów nie chce udzielić odpowiedzi zadowalającej ("Gazetę Wybiorczą"), mamy...

Sęk (drobny sęczek?) w tym, że brak jakichkolwiek dowodów na prawdziwość powyższych twierdzeń. Mogę od ręki (to tylko kwestia wierszówki) wymyśleć znacznie bardziej szokujace opisy tortur, lecz gdzie są weryfikowalne dowody, że takie/inne/jakiekolwiek tortury w ogóle miały w Polsce miejsce? Mogę, w imię interesu publicznego, wyjawić Państwu sekretne protokoły operacyjnych porozumień CIA-ABW na temat nocnego transportu zakapturzonych skutych osobników (trasa Guantanamo-Kiejkuty i z powrotem), lecz jak prawdziwość mych słów sprawdzić? Mogę (a niech tam, ryzyk-fizyk) wskazać na terenie bazy w Kiejkutach znany mi z autopsji tajny budynek "C", a nawet ten najtajniejszy ("FF"), lecz przecie od tych moich wysiłków demaskatorskich nie powstanie ani jeden dowód, który ostałby się przed sądem (nie mówiąc już o prokuraturze)...

Dlaczego zatem media (ze szczególnym uwzględnieniem mojej ukochanej "GW") czerpią informacje z sufitu albo wysysają je z palca? Czemu robią widły z niczego, skoro nawet najmniejszej nielegalnej igły - w sprawie publicznie wałkowanej od kilku lat - nigdy nigdzie nie znaleziono?

Mój stary druh (emerytowany wysoki oficer kontrwywiadu, który życzy sobie zachować anonimowość, a ja muszę źródła swych informacji bezwzględnie chronić za pomocą świętej konstytucyjnej tajemnicy dziennikarskiej) - otóż ów druh twierdzi, że cały ten hałas jest inspirowany z zewnątrz przez konkurencję. Typuje Szin-Bet, ewentualnie FSB, ale więcej, niestety, powiedzieć nie chce...

Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook