Jedynie prawda jest ciekawa

Europolo

15.05.2017

Tak orzekła Kasia, wytrawny mazurski krytyk muzyczny, i ja się z nią w pełni zgadzam.

Mowa o sympatycznym w założeniach Konkursie Eurowizji, którego premiera odbyła się dokładnie 61 lat temu (maj 1956), i który ponoć już dawno trafił do księgi Guinnessa jako najdłużej transmitowana impreza muzyczna świata. Kto ciekaw szczegółów regulaminowych i historycznych oraz statystyk, niech zajrzy do niezwykle ciekawego hasła w wikipedii. A ja tymczasem sobie powspominam.

Po pierwsze, za czasów późnego Gierka, Breżniewa i Szczepańskiego (prezes Radiokomitetu) mieliśmy w sopockiej Operze Leśnej swoją własną wersję międzynarodowych zawodów piosenkarskich, zwaną Interwizją, albo – bratersko – Interwidienjem. Jak wiadomo, Gierek upadł, Breżniew umarł, a Szczepański poszedł do więzienia (hic transit gloria mundi...), ale – jeśli pominąć politykę i propagandę sukcesu – poziom artystyczny tego konkursu był znakomity, by przypomnieć choćby występki Demisa Roussosa, Wsio mogut karali Ałły Pugaczowej, Boney M z Rasputinem, czy Andrzeja Rosiewicza latającego nad sceną w charakterze pszczoły.

Po drugie, jako dziadek dobrze pamiętam muzykę pop sprzed 50, 40 i 30 lat, zarówno polską jak i zagraniczną, i odnoszę przemożne wrażenie, że ona była statystycznie lepsza od dzisiejszej. Kryterium tej oceny mam jedno jedyne: wpadalność w ucho wyrażana możliwością samodzielnego powtórzenia (zanucenia) wysłuchanej piosenki. Beatlesi, ABBA czy Skaldowie, albo babcia Rodowicz, Seweryn czy Eagles (Hotel California) produkowali utwory muzycznie zapamiętywane od razu, wgrywające się pod czaszkę od pierwszego, ewentualnie drugiego puszczenia. Spróbujcie Państwo taki prosty eksperyment przeprowadzić dziś!

Dobrą okazje stwarza właśnie tegoroczny eurowizyjny konkurs. Wzięło w nim udział 26 artystów z 26 państw i w internecie są wszystkie nagrania, łącznie z trzygodzinną całością non-stop. Co to jest? Europolo właśnie! Ogólne łupu-cupu wokalne, nie do odtworzenia nawet po piątej powtórce. Bezładna mieszanina przypadkowych dźwięków zamiast melodii. BRAK MELODII!!! Czy ja to dostatecznie głośno mówię?

Na dodatek od kilku lat obserwujemy wyraźny – by tak rzec – przerost formy (widowiska) nad treścią (muzyką). Wiem, to telewizja, a w telewizji – wedle dzisiejszych kanonów – piosenkarz/piosenkarka musi być jednocześnie modelem/modelką na wybiegu, tancerzem, akrobatą albo zatrudnić do towarzystwa małpę (Włoch Gabbani). Co do scenografi, to „efekty specjalne” muszą optycznie odwracać uwagę od śpiewu (krzyku) solisty, a lasery, jeśli nie oślepiają, to znaczy że się popsuły. Wiecie co? Tancbuda. Knajpa. Jarmark. Tandeta. Europolo. Tak uważam.

Na szczęście był wyjątek, a nawet dwa, z wielką przewagą nad całą tuzinkową, a raczej dwutuzinkową (24) resztą wykonawców. Ten drugi, to Bułgar, który słusznie zajął miejsce drugie, a ten pierwszy to Portugalczyk Salvador Sobral, który bezapelacyjnie zwyciężył. Najkrótsza recenzja byłaby taka, że on zaśpiewał w stylu dokładnie odwrotnym, który tu krytykowałem. Piękna interpretacja, piękna piosenka, piękny głos. Radzę spokojnie obejrzeć i posłuchać.

Nasza Kasia Moś w demonstracyjnie prześwitujących białych majtkach (ale znakomita wokaliza!) zajęła miejsce 22. I to by było na tyle. Może za rok, w Portugali, będzie lepiej?

Do czytelników mam na koniec pytanie: dlaczego w europejskim konkursie biorą udział Australia oraz Izrael, mimo że te państwa nie leżą w Europie?

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook