Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dwa Azory

13.06.2015

Dotąd na swym blogu nie wieszałem zdechłych Azorów na pani Kopacz, ale teraz muszę. Inaczej się uduszę.

Azor pierwszy jest taśmowy.

Była taka trochę szemrana knajpa w Warszawie, która za Gomułki nazywała się „Sielanka”, za Gierka przemianowano ją na „Karczmę Słupską” (pamiętam, że jadło było smaczne i w sam raz na kieszeń młodego redakcyjnego stażysty), a trzy lata temu lokal kupił znany warszawski restaurator i zmienił nazwę na „Sowa i Przyjaciele” (za wysokie progi na Remuszki nogi). Co było dalej, wie raczej cała Polska: posiłkowali się tu premierzy i wicepremierzy, ministrowie i wiceministrowie, prezesi i wiceprezesi, marszałkowie i wicemarszałkowie – a wszystko po czujnym uchem kelnerskich mikrofonów.

Gdy rok temu pierwsze stenogramy tych rozmów i pierwsze taśmy jęły ukazywać się na internetowym rynku – zbulwersowana opinia publiczna dowiedziała się, że oto nasza POlityczna elita elit bez skrępowania posługuje się plugawym językiem, omawiając w miejscu publicznym ważne i dyskrecjonalne państwowe sprawy mniej więcej tak, jak pół wieku temu półświatek z „sielankowej” Czerniakowskiej dzielił się przy kielichu siwuchy zakresem ról i terenami wpływów.

Nawet jeśli nie doszło do złamania prawa i badająca sprawę prokuratura śledztwo umorzy – w niczym nie zmieni to wizerunkowej wymowy podsłuchanych pogaduszek z politycznego POlimpu. Uważam, że od osób pełniących funkcje publiczne zawsze i wszędzie należy wymagać szacunku dla Rzeczpospolitej, a więc zachowań, również prywatnych, zgodnych z elementarnymi normami kultury. Dlatego ci, którzy te obyczajowe normy ewidentnie naruszyli, powinni niezwłocznie podać się do dymisji. Jeśli zaś się nie podali, powinni zostać zdymisjonowani.

Jednak przez rok nikomu to nie przeszkadzało, i dopiero gdy pan Stonoga przed paroma dniami opublikował w sieci tysiące stronic prokuratorskich akt, nagle okazało się, że sprawa jest ważna i dymisjonować można.  Pani Kopacz mówi wprawdzie, że zbliżające się wybory parlamentarne nie mają z jej personalną czystką nic wspólnego – ale jak tu jej wierzyć, skoro do elekcji zostały cztery miesiące? Przypomnę, że obłuda to grzech śmiertelny przeciw samemu Duchowi Świętemu...

Drugi Azor jest prokuratorski.

Prokurator Generalny ani mi brat ani swat, ale z obywatelską uwagą wysłuchałem rzeczowego obszernego wystąpienia pana Andrzeja Seremeta w Sejmie. Przekonało mnie ono, że do wydania zgody na kopiowanie akt zobowiązuje prokuraturę wprost i bezdyskusyjnie kodeks postępowania karnego, przestępstwo zaś popełnia ten, kto tak sfotografowane akta opublikował w sieci. Tymczasem pani Kopacz z zaciętą twarzą natychmiast oświadczyła do mikrofonów i kamer, że nie podpisze dawno złożonego sprawozdania PG za rok 2014 (wymóg ustawowy), jej rzeczniczka zaś chwilę później dodała, że pani premier zamierza również złożyć wniosek o odwołanie pana Seremeta przed upływem kadencji. Jaki związek zachodzi między tymi formalnymi krokami a odpowiedzialnością prokuratury – pani Kopacz nie wyjaśniła.

Przypomina się dowcip o poziomie umysłowym damskich bokserów. – Za co mnie bijesz? – pyta maltretowana kobieta. – Żebym wiedział za co, to bym cię zabił...


Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook