Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Druga góralska prawda

10.09.2015

Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki niedzielnego referendum.

To krótki komunikat, więc go przypomnę. Frekwencja w skali kraju wyniosła 7,80%. Za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych opowiedziało się 78,75%. głosujących, za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii opowiedziało się 17,37% a za rozstrzyganiem wątpliwości związanych z prawem podatkowym na korzyść podatnika głosowało 94,51%.

To wszystko święta prawda. Ale prawda mocno niecała. Czyli druga góralska prawda w sławnej trójstopniowej nomenklaturze księdza Tischnera (prowda, tyz prowda, gówno prowda).

Zwykły sondaż jest przeprowadzany na standardowej próbie około tysiąca respondentów. Tu „próba” była tysiąc razy większa, ponieważ głosowało prawie 2 400 000 obywateli. Bez zaglądania na detaliczną stronę Państwowej Komisji Wyborczej każdy może sobie sam porachować, że za JOW padło ponad 1,8 miliona głosów, ponad 1,9 miliona obywateli opowiedziało się przeciw finansowaniu partii z budżetu, oraz prawie 2,2 miliona wskazało, że, w razie nie dających się usunąć wątpliwości fiskalnych, trzeba je rozstrzygać na korzyć podatnika, nie urzędu.  

Ale powiedzmy jasno, a nawet podkreślmy z naciskiem: te wyniki nie są dla polityków formalnie wiążące ani sondażowo miarodajne.

Formalnie wiążące byłyby wtedy, gdyby – w myśl artykułu 125 Konstytucji – w referendum wzięłaby udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Sondażowo miarodajne byłyby zaś wtedy, gdyby referendalna „próba” była reprezentatywna dla społeczeństwa (przynajmniej płeć, wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania). Otóż na ten temat nie wiemy nic, a nawet (wyższy stopień nicości) nie wiemy nic zupełnie.

Jednakże wiemy co nieco o dwóch innych sprawach.

Po pierwsze, „winę” za tak marną frekwencję ponoszą politycy i media, albo media i politycy, jak kto woli. Nie tylko nie było w żadnych miejscach publicznych żadnej referendalnej debaty (pisałem o tym we wpisie pod tytułem „Rzetelność”), lecz również nikt nie nawoływał nawet do „spełnienia elementarnego obywatelskiego obowiązku”, czyli do samego pójścia do urn. Nikt nie napominał rodaków, jak to zawsze czyniono do tej pory, że „nieobecni nie mają racji”. Dlaczego? Dlatego, że pytania w referendum były niewygodne dla wszystkich (z wyjątkiem pana Kukiza, ma się rozumieć). Nikt nie chce podcinać gałęzi, na której siedzi.

Po drugie, trzeba być konsekwentnym. Jeśli ma się za złe Senatowi, iż odrzucił argument prezydenta Dudy, że nie wolno lekceważyć głosu milionów obywateli, którzy złożyli swe podpisy pod projektami ustaw o sześciolatkach, wieku emerytalnym i prywatyzacji lasów – to nie wolno również lekceważyć głosu tych milionów rodaków, którzy wyraziście złożyli „swe podpisy” na referendalnych kartach.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!


Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook