Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czyje meteory?

09.09.2014

Komisja już wie...

Prawie dwa miesiące temu w strasznej katastrofie boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych zginęło prawie trzysta niewinnych osób, w większości holenderskich turystów, w tym wiele kobiet i dzieci. Samolot spadł na tereny objęte wojną domową na wschodniej Ukrainie, co znacznie utrudniło ratownikom dotarcie do szczątków i opóźniło prace holenderskiej komisji wypadkowej, która swój pierwszy wstępny raport powinna – zgodnie z przepisami – przedstawić już w połowie sierpnia.

Z komunikatu, który wreszcie został dziś (09.09.14) przekazany mediom, wynika, po pierwsze, że samolot wcale nie runął na ziemię, ponieważ rozpadł się na kawałki i kawałeczki kilka kilometrów ponad nią. Po drugie, zniszczenia zaobserwowane w przedniej części samolotu zdają się świadczyć, iż maszyna została przebita przez dużą liczbę obiektów z zewnątrz o wysokiej energii, co doprowadziło niemal natychmiast do utraty jej jedności strukturalnej*. Po trzecie, nic nie wskazuje na ingerencję w zapis czarnych skrzynek. Po czwarte, czarne skrzynki mówią, że do ostatniego ułamka sekundy nie zarejestrowano żadnych problemów technicznych oraz żadnych alarmów ani błędów załogi. Być może po holendersku/angielsku brzmi to nieco inaczej, ale mniej więcej tak jest w polskiej wersji depeszy, co przeczytałem na bodaj pięciu różnych portalach.

Ze szczególnym naciskiem pragnę dziś powtórzyć i z mocą podtrzymać to, co o tragedii pisałem dzień po. Że nie da się z góry wykluczyć – absolutnie i kategorycznie – żadnej ze stron konfliktu jako sprawcy. Na wschodzie Ukrainy od kilku miesięcy trwa najprawdziwsza gorąca wojna, w której – wedle ONZ – zginęło już ponad trzy tysiące ludzi. Żołnierze ponoszą śmierć przede wszystkim wskutek celowych bojowych działań wroga. Natomiast postronni cywile giną zazwyczaj nieintencjonalnie, wskutek pomyłek (błędów, przypadków). Pamiętajmy też, że na wojnie wszystkie strony konfliktu oskarżają się nawzajem o wszelkie możliwe zbrodnie i dlatego do najbardziej nawet solennych doniesień trzeba podchodzić z wielką rezerwą. Dotarcie do obiektywnej prawdy materialnej jest w przestrzeni publicznej tym trudniejsze, że z walczącymi przeciwnikami solidaryzują się „ich” środki masowego przekazu.

Malezyjski boeing z całą pewnością został zestrzelony. Wie to każdy rozumny człowiek, ale wie też – przede wszystkim – holenderska komisja! O ile dziesiątki krążących po internecie nagrań audio i wideo oraz relacji „naocznych świadków” łatwo spreparować (wojna informacyjna!), o tyle nie da się tego zrobić z odłamkami wyjętymi z ciał ofiar i fragmentów rozbitej maszyny. To są dowody sądowo weryfikowalne, elementarnie logiczne, niepodważalne (twarde – w sensie przenośnym i dosłownym). Dlatego, na mój rozum, szczupłe grono ekspertów już dobrze wie, kto i jak zabił pasażerów i załogę – ale tej wiedzy nie ujawnia. To dopiero daje do myślenia!

Stanisław Remuszko

* Mimo tragicznego kontekstu, powiem wprost: ten bezprecedensowy fragment komunikatu brzmi jak sugestia, że z samolotem zderzył się rój hiperbolicznych meteorów...


Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook