Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czekoladowy Trump

10.11.2016

Z wyborczego zwycięstwa Donalda Trumpa cieszę się podwójnie.

Po pierwsze dlatego, że wygrałem w internecie dwa zakłady o wielką (220 g) tabliczkę mojej ulubionej wedlowskiej czekolady z całymi orzechami, i jest to pewna rekompensata za sromotną porażkę „zakładową” w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, kiedy to haniebnie przerżnąłem cztery takie tabliczki nie wierząc, że PiS zdobędzie więcej niż 30% głosów.

Po drugie dlatego, że stało się coś, czego praktycznie nie przewidywał nikt – jeśli, ma się rozumieć, nie liczyć tych kilkudziesięciu milionów dorosłych ludzi za Atlantykiem, którzy głosowali na blondyna, a nie na blondynkę. Ci naiwni Amerykanie zachowali się tak jak wynalazcy lub odkrywcy, którzy nie mają pojęcia, że czegoś na pewno nie da się zrobić, i dzięki tej niewiedzy to po prostu robią. Z wielką przewagą miał zwyciężyć prezydent Bronisław Komorowski, a tu nagle pokonał go jego rywal Andrzej Duda. Miesiącami wciskano nam, że ogromna większość Brytyjczyków odrzuca pomysł wyjścia z Unii Europejskiej, ale referendum wygrali zwolennicy takiego rozwiązania. Teraz skazany przez media na porażkę Donald Trump niespodzianie dołożył Hillary Clinton wyrazistą różnicą aż kilkunastu procent głosów! Bardzo lubię takie życiowe niespodzianki : -)

Przyczynę tych zaskoczeń celnie i zwięźle ujął w „Rzeczpospolitej” znany konstytucjonalista pan profesor Ryszard Piotrowski: Trump wygrał właśnie dlatego, że miał przeciw sobie wszystkie media. Jeszcze w przeddzień elekcji „New York Times” – największa międzynarodowa gazeta-wyrocznia w sprawach politycznej poprawności – solennie zapewniała Amerykanów o miażdżącym (85:15 !!!) zwycięstwie pani Clinton. Następnego dnia „Gazeta Wyborcza” – polski odpowiednik „NYT” – ogłosiła tytułowo i autorytatywnie: „Ameryka jest chora”...

Na mój chory rozum – jest odwrotnie. Chore są media, nie wyborcy. Jakim cudem z prognozy szans 85 : 15 może, w ciągu zaledwie kilku godzin, zrobić się 215 : 288 realnych elektorskich głosów? To akurat jest zupełnie niemożliwe, a kto myśli inaczej, ten musi bardzo pogardzać umysłami dziesiątków milionów zwykłych szarych ludzi (Amerykanów, Brytyjczyków, Polaków – wszystko jedno). 

Jak na tę totalną wpadkę mediów reagują one same? Ano tak: „zła wiadomość dla całego demokratycznego świata”, „źródło satysfakcji dla wrogów demokracji" (El Pais), „nieodpowiedzialny niezorientowany człowiek, który otacza się wszelkiej maści nieodpowiednimi doradcami” (NYT), „oszukańczy  dyletant, katastrofa na miarę epoki, rasista, patologiczny kłamca i nerwowy egotyk” (Die Zeit), „najgorsza wiadomość od czasów Jałty” („Gazeta Wyborcza”/„The Economist”). No wiecie Państwo? Ja tam bym uderzył się w piersi i postarał się na przyszłość o lepsze (przynajmniej ostrożniejsze) analizy przedwyborcze...
Z przyjemnością przytaczam na koniec uwagę anonimowego internauty:

Patrz Pan, redaktorze Zawadzki, jaka niespodzianka. Kto by pomyślał, że zakonnicę w ciąży potrącą na przejściu dla pieszych w Ameryce. Widocznie pojechała na rehabilitację. Ale ma pecha kobita...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook