Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czekolada

01.10.2015

Kto wygra tegoroczne wybory parlamentarne, nie ulega najmniejszej wątpliwości!

Tak uważają nie tylko przyjaciele (zwolennicy, akolici) przyszłego Zwycięzcy, lecz także jego oponenci. Gdy w telewizji i radiu słucha się i ogląda przedstawicieli rządzącej Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, nie mówiąc już o opozycyjnym SLD i na razie sejmowo nieobecnych panach Petru i Kukizie, to generalnie widać nosy na kwintę i ponure miny, którym towarzyszą żałobne postękiwania: no tak, pierwsze miejsce nie wchodzi w rachubę, ale wciąż mamy szansę na drugą lokatę, w najgorszym razie na trzecią...
To zastanawiające: do wyborów pozostały jeszcze ponad trzy tygodnie, a niektórzy kibice Prawa i Sprawiedliwości już świętują sukces, spierając się tylko o jego rozmiary: mandatów poselskich zdobędziemy większość względną? większość bezwzględną? większość konstytucyjną?

Przypomnijmy, że polski Sejm (główna Władza Ustawodawcza) liczy 460 posłów. Przypomnijmy, że co innego bezpośrednie procentowe rezultaty parlamentarnej elekcji (ogłoszone przez PKW i zatwierdzone przez Sąd Najwyższy), a co innego rozdział mandatów, przydzielanych według dość skomplikowanej ordynacji proporcjonalnej. Sondaże, którymi od miesięcy ekscytują się politycy, media i kibice, mają odzwierciedlać tę pierwszą wielkość: na które ugrupowania padnie kolejno najwięcej obywatelskich głosów wrzuconych do urny 25 października 2015? PiS, jak powszechnie wiadomo, ma dostać już nie ponad dwadzieścia, lecz ponad trzydzieści, ba, nawet ponad czterdzieści procent!

By nie musieć zawierać z nikim koalicji, czyli aby rządzić nie tylko samodzielnie, lecz i na luzie, partia Jarosława Kaczyńskiego powinna mieć 231 mandatów. By móc swobodnie dyktować zmiany w Konstytucji – 307 mandatów. To jest teoretycznie możliwe, ale na podstawie znajomości historii własnej Ojczyzny, charakteru moich Rodaków i natury socjologicznych badań – nie wierzę, by tak się stało. Mówiąc krótko: nie ufam sondażom! Przypomnę złośliwie, że w trakcie niedawnych wyborów prezydenckich wszystkie ankiety do samego końca wskazywały na zwycięstwo Bronisława Komorowskiego, nie Andrzeja Dudy...

To nie jest żadna polityczna analiza, lecz zwykły felieton. Jako urodzony hazardzista, proponuję zatem P. T. Czytelnikom zakład o małą tabliczkę wedlowskiej czekolady z całymi orzechami (cena w różnych sklepach 4-6 zł). Uważam straceńczo, że w PiS zdobędzie najwyżej dwadzieścia kilka procent głosów. Jeśli zdobędzie 30,00% (lub więcej) - przerżnąłem i wyślę każdemu spośród dziesięciu pierwszych odważnych zakładowiczów taką właśnie tabliczkę. Zaryzykuje ktoś piątala? Mój adres: remuszko@gmail.com

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook