Jedynie prawda jest ciekawa

Czarne skrzynki...

14.02.2017

Mam prawie 70 lat i nigdy nie dostałem mandatu ani punktu karnego za wykroczenie drogowe.

W odróżnieniu od policjantów, nie znam kodeksu na wyrywki. W odróżnieniu od rodzonego brata, który mieszka w samochodzie, nie znam się na motoryzacji. Ale na studiach miałem piątkę z matematyki i z logiki, a ta wiedza przyda się jak znalazł, bo inne dane łatwo odnaleźć za pomocą internetu.

Jak wiadomo, od pięciu dniu trwa niezwykła medialno-polityczna wrzawa wokół wypadku pani premier Beaty Szydło. Przypomnę, że gdy w piątek 10 lutego wracała ona z pracy do domu, doszło do incydentu z udziałem jej służbowego Audi oraz przygodnego prywatnego Fiata. Szczęśliwie nikt nie zginął, jednak szefowa rządu piątą dobę pozostaje w szpitalu na obserwacji, jeden zaś z chroniących ja oficerów BOR złamał nogę. 

W najpierwszej kolejności zauważmy, że w inkryminowanej sprawie na temat przebiegu zdarzeń nic jeszcze nie jest absolutnie pewne. Z różnych źródeł napływają sprzeczne informacje, a weryfikuje je prokuratura, która być może sporządzi akt oskarżenia, a o winie zadecyduje wtedy niezawisły sąd. Trzeba spokojnie poczekać.

Jednak niektóre rzeczy wiadomo.

Wiadomo, że opancerzone Audi A-8 waży trzy razy więcej niż Fiat Seicento (600), a moc silnika ma sześć razy większą. Wiadomo, że Audi walnęło w drzewo, a Fiat nie został nawet zadraśnięty. Wiadomo, że kość udową – najcięższą i najgrubszą z kości długich człowieka – jest raczej trudno złamać, zwłaszcza w miękkim wnętrzu luksusowego auta. Uderzenie musiało być zatem bardzo silne.

Wiadomo także, że pojazdy uprzywilejowane mają prawo w potrzebie („w akcji”) nie stosować się do przepisów ruchu drogowego.  Zawsze jednak muszą wtedy dawać jednocześnie specjalne sygnały świetlne i dźwiękowe. Wiadomo również, że kierowca samochodu ma prawo podczas jazdy słuchać radia. To, czy kolumna samochodów BOR prawidłowo wyła i błyskała naraz – jest przedmiotem śledztwa, podobnie jak ewentualna odmuzyczna głuchota dwudziestolatka z Seicento. Się dopiero okaże.

Przede wszystkim wiadomo jednak, że nad prawem jest zdrowy rozsądek! Oznacza to, że ani karetka pogotowia, ani wóz straży pożarnej, ani opancerzone auto BOR, nawet jeśli dają stosowne sygnały świetlne i dźwiękowe, nie mogą  rozjeżdżać ludzi na pasach, taranować innych samochodów, przejeżdżać przez niestrzeżony przejazd kolejowy centymetry przed pędzącym Pendolino, itp., itd. Uprzywilejowaniu zawsze towarzyszy prawny psi obowiązek: zachować tzw. szczególną, zupełnie wyjątkową ostrożność. 

Jednego nie rozumiem zupełnie. Na mój starczy rozum, w dzisiejszych technologicznych czasach (elektronika + optyka + informatyka) wszystkie auta wożące VIP-ów, a zwłaszcza konstytucyjnych Nadvipów, powinny być wyposażone w typowe czarne skrzynki (analogia samolotowa) oraz w kamery rejestrujące dookolny obraz w zakresie 360 stopni. Ani to koszt, ani trudność. Co o tym mówił prokurator? Co o tym mówił szef MSW? Co o tym mówił BOR? Co o tym mówili dziennikarze? Słucham pilnie, ale jakoś nic nie usłyszałem...

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook