Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bura kura

18.10.2014

Czyli twórczość językowa patriotyczna...

Dzięki uprzejmości redaktora naczelnego portalu www. stefczyk. info. pl, od ponad dwóch lat mam przyjemność zamieszczać tutaj swoje blogowe wpisy (komentarze, felietony). Wprost oczom nie wierzę, ale skrupulatnie porachowałem, i wyszło, że tych kawałków nazbierało się właśnie PÓŁTOREJ  SETKI!!! Rzesze wiernych czytelników wiedzą, że pisałem o wszystkim, tylko nie o sobie, więc dziś, z okazji takiego okrągłego jubileuszu (to jakieś platynowo-brylantowe gody!) czuję się w prawie jeden jedyny raz odstąpić od reguły i zwięźle opowiedzieć o swoich prywatnych największych życiowych dokonaniach (sukcesach, osiągnięciach).

Pierwsze z nich należy do twórczości patriotycznie najcenniejszej, gdyż znanej na pamięć przez wszystkich rodaków. Każdy był kiedyś dzieckiem, każdy jako dziecko bawił się w chowanego, a gdy w październiku 2014 przepytałem rówieśników z dziecięcego podwórka – wyszło na jaw, że różne babcie i dziadkowie, wśród których nie brakowało dostojnych profesorów, prezesów, a nawet polityków (!), wciąż bezbłędnie recytują wyliczanki typu “Trąf, trąf, misia, bela” albo “Ene, due, like, fake”, inni zaś popisywali się zapamiętanymi z rodzinnego domu lekcjami ojczystej  fonetyki (“Czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę kręcąc mordą”, "Na podwórcu belwederskim stoi wiarus polskiej wiary"). Właśnie takie (ćwiczące wymowę trudnej litery “r”) jest moje* pierwsze największe życiowe dokonanie, czyli Bura Kura:

- Bura kura z piórkiem hardym kruszy ziarno żarnem twardym. Krusząc ziarno chrupie frytki, które skradła z marnej skrytki. Bura kuro, nie krusz ziarna, bo to pora skwarna, parna. Gdy beztrosko ziarno kruszysz, piorun może cię naruszyć!

Drugie dokonanie jest znacznie większe – choć tylko w sensie dosłownym, jako że ma ponad tysiąc metrów sześciennych objętości i twardość gruntu.
Ćwierć wieku temu na skraju naszego wewnątrzosiedlowego placu rozpoczęła się budowa domu przy Arctowskiego 28. Ziemię wykopywaną pod fundamenty wywożono wielkimi ciężarówkami gdzieś hen poza Ursynów, więc idę do pana kierownika i mówię: “Szefie, ta górka obok ma w urzędowych planach siedem metrów wysokości, a usypano niecałe dwa. Chcesz pan zaoszczędzić?”.

Inżynier nie wierzył, ale sprawdził i przybiegł z podziękowaniami. Tak powstała Górka, zwana przez niektórych sąsiadów Górką Remuszki. Jest to jedyna porządna górka saneczkowa w promieniu paru kilometrów, i gdy z okien widzę w zimie, jak włażą na nią i zjeżdżają z niej na sankach, nartach, butach i wszelkich możliwych ślizgach dziesiątki i setki małych ludzików z rodzicami – czuję, że nie zmarnowałem życia!

Na prezentację mojego trzeciego największego życiowego dokonania nie starczy już miejsca, więc zainteresowanych szczegółami uprzejmie zapraszam na priva (remuszko@gmail.com), a tu powiem tylko, że wymyśliłem “Ryzykanta”, czyli fenomenalną grę w pięć kości – tak prostą i emocjonującą, że “Pokerowiec” i “Amerykaniec” mogą się schować. Gdyby jeszcze dało się uzyskać na to patent...
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook