Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bomba w plecaku

21.01.2016

Na początku stycznia media podały, że Korea Północna dokonała podziemnej eksplozji bomby wodorowej.

Może to prawda, może nieprawda, ale ja chciałbym z tej okazji spytać naszych wojskowych ekspertów o co innego: jakie są minimalne parametry (wymiary i masa) współczesnej broni jądrowej, oraz czy taki niewielki i zamaskowany (załóżmy) ładunek emituje wykrywalne podczas rutynowej kontroli granicznej charakterystyczne promieniowanie przenikliwe?

Rzecz jasna, nie chodzi mi o milimetrową dokładność, lecz o rząd wielkości oraz o ogólną praktykę kontroli granicznych. Mamy w Polsce pięć wyższych wojskowych uczelni (Akademia Obrony Narodowej, Wojskowa Akademia Techniczna, wyższe szkoły oficerskie sił powietrznych, sił lądowych oraz marynarki), mamy Straż Graniczną, mamy tzw. think-tanki (np. Defense24), mamy dziennikarzy wyspecjalizowanych w atomistyce, istnieją fachowe miesięczniki, i może ktoś stamtąd zechciałby nas oświecić w tej kwestii?

W latach siedemdziesiątych Stanisław Lem („Wielkość urojona”), a dziesięć lat później Friderick Forsythe (”Czwarty protokół”) opisali bomby atomowe przenoszone w teczkach lub w zestawach do tajnego dywersyjnego montażu na wrażym terytorium. Ta literacka fikcja groźnie brzmi dopiero dzisiaj, gdy plagą stał się światowy terroryzm, a niektóre państwa odmawiają poddania się międzynarodowej kontroli materiałów rozszczepialnych. Z kolei w prasie wojskowej można przeczytać o nuklearnej artylerii szczebla taktycznego, co sugerowałoby, że takie pociski mają średnicę kilkunastu i długość kilkudziesięciu centymetrów, czyli swobodnie zmieściłyby się w bagażniku zwykłego samochodu, nie mówiąc już o kontenerach z pocztą dyplomatyczną…

Wprawdzie na zdjęciach bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki widać wielotonowe ogromne konstrukcje, lecz też pierwsze komputery ważyły w tamtych czasach tyle samo i zajmowały kilka pokoi. Skoro dziś byle telefon z pendrajwem mają większą moc obliczeniową niż starożytny „Eniac”, może podobna ewolucja rozmiarów i masy zaszła też w militarystyce jądrowej?

Wikipedia pokazuje na przykład zdjęcia amerykańskiego pocisku z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych o kryptonimie M388 Davy Crockett, i podaje, że  ma on masę 34,5 kg, ma niecałe 80 cm długości i 28 cm średnicy maksymalnej. Sama jego głowica, którą można spokojnie włożyć do niewielkiego plecaka, waży 23 kg i ma tzw. niszczycielską moc wybuchu równą jednej setnej mocy bomby zrzuconej na Hiroszimę, a śmiercionośne promieniowanie zabija każdego ssaka w kole o średnicy pół kilometra.

Może to wszystko propaganda mająca na celu odstraszanie – a może nie? Jeśli nie, to Ruscy też pewnie mają coś podobnego. A jeśli i USA, i Rosja, to zapewne pozostałe „stare” państwa nuklearne: Chiny, Francja i Wielka Brytania oraz – niestety – Indie, Pakistan, Izrael i Korea Północna. Przed kilkoma dnia świat z ulgą usłyszał, że muzułmański Iran zgodził się zaniechać budowy własnej broni jądrowej i poddał swe instalacje kontroli inspektorów MAEA. Czy podobną pewność można mieć w stosunku do pozostałych arabskich krajów Bliskiego Wschodu, które już mają lub wkrótce będą miały reaktory atomowe? Tam przecież w wielu miejscach toczy się prawdziwa wojna :- (

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Stanisław Remuszko

Słowa kluczowe:

USA

,

Rosja

,

broń jądrowa

,

komputery

,

Izrael

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook