Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bierut i inni

06.08.2016

Co zrobić z setkami grobów komuszych dygnitarzy, które znajdują się nie tylko na warszawskich Powązkach?

Dzięki internetowi i wyszukiwarkom – każdy może od razu sam sprawdzić wszystkie szczegóły.

Po pierwsze, prawna instytucja „aresztowania na 48 godzin” nigdy nie istniała i nie istnieje. Decyzji o „aresztowaniu na 48 godzin” formalnie nie można było wydać nawet w PRL. Owszem, taka była wówczas częsta praktyka milicji i bezpieki wobec opozycjonistów, których, w ramach szykan, zatrzymywano od czasu do czasu i trzymano w zamknięciu dwie doby, czyli tyle, na ile maksymalnie pozwalał ówczesny kodeks karny.   

Jak jest dzisiaj? Jak wiadomo, zadaniem policji całego świata jest – między innymi – łapanie przestępców. W III Rzeczpospolitej policja po zatrzymaniu osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa nadal ma najwyżej 48 godzin na dokonanie niezbędnych czynności procesowych (zabezpieczenie dowodów, zeznania świadków itp.); reguluje to art. 248 kodeksu postępowania karnego. Potem zatrzymana osoba musi być zwolniona, chyba że sąd (na wniosek prokuratora) wyda postanowienie o jej tymczasowym aresztowaniu. 49-letnia kobieta i 24-letni mężczyzna – sprawcy pomazania grobu Bieruta (oklejono także ulotkami 13 innych mogił) – zostali przez policję schwytani, przewiezieni na komisariat, przesłuchani i zwolnieni, niezawisły sąd zaś, do którego wpłynęła skarga na policyjne zatrzymanie, prawomocnie uznał, że policja od początku do końca działała prawidłowo. To samo zresztą stwierdził wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Tyle co do twardych faktów.

Po drugie, obowiązujące prawo (art. 262 kodeksu karnego) stanowi, że kto znieważa grób, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Nie ma żadnych wyjątków ze względu na pochowaną osobę ani na motywację sprawcy. Każdemu grobowi przysługuje w niepodległej i demokratycznej Polsce dokładnie taka sama ochrona. Jeśli ktoś nie wierzy mi, niech uwierzy chociaż ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze, który na specjalnie zwołanej konferencji prasowej oświadczył przed kamerami, iż nie aprobuje znieważania grobu, mimo że jest to grób zdrajcy, agenta i mordercy. Znany warszawski adwokat Krzysztof Stępiński komentuje to tak: Kodeks nie dzieli zmarłych według zasług i ocen wystawianych przez historię. Dlatego miejsce spoczynku zmarłego, który wyrządził wiele krzywd Polsce i Polakom, podlega takiej samej ochronie, jak miejsce spoczynku zmarłego bohatera, o którym harcerze śpiewają przy ognisku. 

Powstaje wszakże pytanie: czy i co – ale konkretnie! – zrobić z setkami grobów komuszych dygnitarzy, które od kilkudziesięciu lat znajdują się nie tylko na warszawskich Powązkach, lecz w Alejach Zasłużonych bodaj wszystkich nekropolii dużych polskich miast?

Gdy byłem młody – sądziłem, że mogiły te należy przenieść z honorowych kwater w inne miejsca, niechby tych samych cmentarzy. Jako starzec z siódmym krzyżykiem na karku uważam inaczej: że nie należy nic robić. Ale ciekaw jestem, co o tym myślą rodacy. Przydałby się miarodajny wielki sondaż na reprezentatywnej próbie polskiego społeczeństwa.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook