Jedynie prawda jest ciekawa

Areszt

22.04.2017

Ile razy można o tym samym?

W marcu Sejm uchwalił zaostrzenie przepisów karnych za przestępstwa w ruchu drogowym. Teraz ustawa jest w Senacie, a gdy podpisze ją prezydent – zacznie obowiązywać, zapewne już od czerwca. Ja jednak nadal wątpię w skuteczność niektórych zmian. Uważam, że dla skutecznej walki z patologią (charakterystycznym ciągiem patologicznych zjawisk) wprowadzane poprawki nie wystarczą.

Zaczyna się przeważnie od pijanych kierowców.

Kto spowodował kolizję, często ustalić jest trudno. Odpowiedzialność, choć nierównomierna, często rozkłada się na obie strony; często rolę gra także bezosobowy przypadek. Jednak z ustaleniem stanu trzeźwości uczestników wypadku nie ma kłopotów najmniejszych. To jest pierwsza czynność policji po przybyciu na miejsce; czynność, dodajmy, prosta, krótkotrwała i dająca stuprocentowo miarodajny wynik. Zresztą nawet sama kolizja nie jest konieczna; wystarczy rutynowa kontrola drogowa.

Kiedyś jazda na podwójnym gazie była wykroczeniem. Od dawna jest przestępstwem, za które obowiązkowo zatrzymywane jest przez policję prawo jazdy. W Polsce zawartość alkoholu we krwi od 0,2 do 0,5 promila jest wykroczeniem („stan po pożyciu”), powyżej zaś 0,5 promila – przestępstwem („stan nietrzeźwości).

Co robi przestępca, któremu zabrano prawo jazdy? Niestety, przeważnie ma to w nosie i kieruje autem dalej. Wie bowiem, że choć jego postępowanie zagrożone jest w teorii dwuletnim więzieniem (art. 180 kk), to sądy takiej drakońskiej kary praktycznie nie stosują, ograniczając się do grzywny, prac społecznych itp.

Otóż ten właśnie przepis trzeba zmienić i może zrobiliby to państwo senatorowie? Artykuł 180 kk powinien brzmieć na przykład tak: „Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu, prowadzi pojazd mechaniczny, nie stosując się do decyzji właściwego organu o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami, podlega karze do 30 dni aresztu”. Żadnych mandatów, żadnych grzywien, żadnego zamiatania ulic. Z radiowozu prosto do kicia. Obligatoryjnie.

Rzecz jasna, wszystko musi być przeprowadzone lege artis. Policjanci w radiowozie muszą mieć internetowy dostęp do centralnej bazy zatrzymanych praw jazdy. Przed wejściem do aresztanckiej celi delikwent musi zostać zawieziony do najbliższego dyżurnego sądu, który orzeknie, ile konkretnie dni gość będzie siedział za kratkami (kodeks przewiduje od 3 do 30). Ma także prawo zadzwonić do rodziny i do adwokata. Później – nie ma przebacz. Także dla posła, dla prokuratora i dla sędziego. Uważam, że w takich sprawach nie powinien ich chronić immunitet.


Że to zbyt piękne, aby stało się ciałem? Ale dobrze się czyta!   

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook