Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Amber Gold III

18.08.2012

Prokuratura, owszem, miała być niezależna od rządu, ale nie od prawa, na litość boską!

Wprawdzie agenci wiadomej Agencji wynieśli już z domu państwa Plichtów tysiące papierowych dokumentów i terabajty (wpisz w gugle) elektronicznych danych, wprawdzie eksperci wiadomego Banku ważą już wiadome złoto, wprawdzie Prokuratura postawiła już właścicielowi wiadomej firmy "pierwsze zarzuty" - ale ja prywatnie sądzę, że to tylko pierwsze kamyczki lawiny, dopiero początek politycznego trzesięnia ziemi, którą wywoła sprawa Amber Gold. Dlaczego tak uważam? Dlatego, że wciąż nie wiadomo, czemu to wszystko dzieje się dopiero teraz.
Przypomnę, że poważna państwowa instytucja - Komisja Nadzoru Finansowego - na urzędowym blankiecie z pieczęciami zawiadomiła organy ścigania o swoich podejrzeniach co do Amber Gold zaraz po powstaniu tej spółki w roku 2009. Jednak przez następne TRZY LATA nie działo się nic. Medialne zainteresowanie sprawą wybuchło z godziny na godzinę niespełna miesiąc temu - co wygląda tak, jakby właściwe redakcje nagle dostały harmonogram wydarzeń najbliższych dni i tygodni. Czołowa opiniotwórcza "Gazeta Wyborcza" rzuciła się wtedy na pana Plichtę jak sępy na ścierwo, to prawda - ale czemu przez poprzednie trzy lata nie pluła na Amber Gold nawet w jednej dziesiątej tak jadowicie i często jak na Bogu ducha winne SKOK-i? 
Skoro inna państwowa instytucja - Prokuratura Powszechna - przez tysiąc dni nie widzi w działalności gdańskiej spółki niczego nielegalnego, a tysiącpierwszego dnia (dzień po naradzie u premiera) znienacka doznaje cudownej poprawy wzroku - świadczy to, na mój rozyum, o poważnym schorzeniu mojego państwa. Prokuratura, owszem, miała być niezależna od rządu, ale nie od prawa, na litość boską! 
Skoro Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (nazwa-definicja mówi sama za siebie) przez prawie trzy lata nie ma bladego pojęcia o właścicielu linii lotniczych, które skutecznie konkurują z polskim narodowym przewoźnikiem, to jak wygląda bezpieczeństwo mojego państwa w innych dziedzinach?
Jakim cudem zwykli obywatele - czytelnicy, internauci i widzowie - mogli poważnie traktować rzadkie i drugorzędne medialne krytyczne wzmianki o Amber Gold, skoro w tym samym czasie na tej samej stronicy/portalu/programie ta same media zamieszczały (za setki tysięcy złotych...) gigantyczne reklamy krytykowanej spółki?
Skoro szefowie resortów kluczowych dla sprawności mojego państwa - minister sprawiedliwości i minister finansów - głoszą publicznie, że dysponują wystarczającymi ustawowymi uprawnieniami, to czemu nie zdyscyplinowali sądów i służb fiskalnych tak, by te przynajmniej sprawdzały rejestry przedsiębiorców i wymuszały składanie sprawozdań?
Podobne pytania można mnożyć i adresować do innych ważnych instytucji: Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Rzecznika Praw Obywatelskich, NBP...  
Jako starszy bezpartyjny obywatel, z rezerwą przypatrywałem niektórym parlamentarnym pomysłom i akcjom z ostatnich lat, zwłaszcza tym powołującym rozmaite i mnogie "komisje nadzwyczajne". Uważam, że w sprawnym praworządnym demokratycznym państwie takie komisje są zbędne. Z wyjątkiem sytuacji zupełnie wyjątkowo nadzywczajnych. Dlatego z chłodną głową popieram wniosek ugrupowania "Solidarna Polska", aby Sejm RP powołał nadzwyczajną poselską komisję śledczą dla wykonania, nazwijmy to, podstawowych lekarskich badań stanu zdrowia i kondycji mojego państwa w związku ze sprawą Amber Gold.

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook