Jedynie prawda jest ciekawa

Zdrowy tłusty czwartek

04.02.2016

Na tłusty czwartek robimy z żoną domowe faworki i pączki. Te drugie obowiązkowo z własną konfiturą z płatków róży. Raz, że jest to tradycja wyniesiona z naszych domów rodzinnych, a dwa, że wiemy, co jemy. Nie mówiąc, że to przeważnie niebo w gębie.

Czasami trwa to przez większość nocy, bo kucharzenie zajmuje dużo czasu – niezależnie, czy przygotowujemy potrawy dla dwóch, czterech czy siedmiu osób – i często w zabieganiu trudno znaleźć na nie miejsce w kalendarzu. Ale jeśli ktoś to lubi, to kilka godzin można zawsze wykroić, szczególnie jeśli ma się świadomość, że kupne pączki czy faworki (by przy nich pozostać) w większości nie przebiją naszych, nawet jeśli faworki wyjdą nam trochę za twarde, a pączki akurat gorzej wyrosną, gdyż mieliśmy pecha i kupiliśmy niezbyt pierwszej świeżości drożdże. Ale te drobne wpadki – jest to też koloryt gotowania – zrekompensuje nam pewność, że przynajmniej w spożywanych słodkościach nie zastaniemy… tablicy Mendelejewa.

Pamiętam sejmowe wystąpienie jednego z posłów Samoobrony sprzed lat, który obrazowo opisywał, co zawierają parówki kupowane przez nas w sklepach. Przez ten czas dużo się zmieniło na lepsze, wymusiły to twarde reguły wolnego rynku i konkurencja pomiędzy wytwórniami, ale nadal na etykietkach roi się od różnego rodzaju „E” z cyferkami, oznaczających utrwalacze wszelkiego typu. 

Najprostszym wyróżnikiem jakości jedzenia jest jego cena – każdy, kto robi zakupy wie, że np. wędliny bez konserwantów są z reguły sporo droższe. Podobnie jest z pączkami. Znawcy wyliczyli, że cena niepędzonego chemią pączka to minimum 2-2,50 zł. Te z masowej produkcji dostępne w supermarketach po 40-60 groszy za sztukę – kupowane przez nas ze względu na niską cenę właśnie – można uznać wyłącznie za wyrób pączkopodobny, napakowany sztucznościami.

Ciekawy tekst na ten temat zamieścił portal natemat.pl, opisując m.in. skład „pączka z czekoladą” sprzedawanego przez jedną z dużych sieci handlowych. Lista składników to chemia, chemia i jeszcze raz chemia, w tym takie osobliwości jak: palmitynian askordylu, karboksymetyloceluloza, karagen, guma ksantanowa, lakton kwasu glukonowego, sorbinian potasu czy polisorbat 60.

Składników naturalnych – a więc mąki, cukru, masła, drożdży, żółtek z jaj czy spirytusu – te „specjały” na oczy nie widziały. Ich bazą są tanie mieszanki, o czym mówi portalowi ekspert z Cechu Rzemiosł Spożywczych w Warszawie. Tanie, ale i trwałe, bo gdy jakiś czas temu na Śląsku spłonęła chłodnia z 400 tonami zamrożonych pączków, to miały one datę przydatności… 5 lat. Co w nich musiało być, to już wolę nie wnikać.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook