Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zbrodnia bez kary

13.07.2015

Rzeź wołyńska parzy elity jak ogień, być może właśnie dlatego, że ma charakter ludobójstwa.

Siedemdziesiąta druga rocznica tzw. krwawej niedzieli na Wołyniu, początku apogeum ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach, to nie tylko okazja do przypomnienia o ofiarach rzezi, ale także podkreślenia niewygodnej dla rządzących od dwudziestu sześciu lat Polską prawdy, że żaden z członków Ukraińskiej Powstańczej Armii odpowiedzialny za tę eksterminację do dziś nie został ukarany przez Rzeczpospolitą. Ba, zbrodnia wołyńska nie została nawet uznana przez Warszawę za ludobójstwo, a sejm w uchwale z 2013 roku w 70. rocznicę zbrodni tchórzliwie określił ją jedynie jako „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa”. Poprawka nazywająca rzecz po imieniu ludobójstwem została odrzucona, podobnie jak propozycja ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci i Męczeństwa Kresowian.

Rzeź wołyńska parzy elity jak ogień, być może właśnie dlatego, że ma charakter ludobójstwa, zgodnie z definicją z konwencji ONZ z 1948 roku. Prof. Ryszard Szawłowski poszedł jeszcze dalej i nadał zbrodniom ukraińskim klasyfikację wyższą od zbrodni niemieckich i sowieckich, określając je terminem „ludobójstwo straszliwe” („Genocidum atrox”), gdyż Ukraińcy dokonywali wyłącznie „niezwłocznej eksterminacji fizycznej (wymordowania) — tam i wtedy — wszystkich Polaków, od niemowląt po starców”. Ponadto ludobójstwo połączone było z reguły ze stosowaniem najbardziej barbarzyńskich tortur i uczestniczyła w nim cała ludność ukraińska, a nie „wyspecjalizowane” zbrodnicze formacje mundurowe.

Wychodzi na to, że wyrżnięcie na Wołyniu i Podolu w pień ponad stu tysięcy Polaków — palenie ich żywcem, wbijanie na pal, mordowanie niemowląt rzucanych o ściany, rozpruwanie brzuchów dzieciom i kobietom w ciąży, przecinanie piłami — przez bandy OUN-UPA i ukraińskich sąsiadów Rzeczpospolita traktuje niemal identycznie tak jak PRL traktował Katyń. Każdy wiedział, że katyńskie ludobójstwo było, każdy wiedział, kto był sprawcą, ale w oficjalnych podręcznikach była biała plama, a jeżeli już to zakazane słowo padło to wraz z informacją, że mordu dokonali Niemcy. Jeśli chodzi o rzeź wołyńską, to kolejne rządy nie zrobiły nic, by ukraińskich siepaczy postawić przed sądem, a literatura dotycząca zbrodni dokonanych przez OUN-UPA ogranicza się w zasadzie do wspomnień wydawanych albo własnym sumptem, albo w niszowych wydawnictwach. Dla elit liczy się tylko realpolitik, a tu od stanowczego żądania wzięcia przez Ukrainę odpowiedzialności za eksterminację Polaków ważniejsze są, urągające pamięci ofiar, pojednania ukraińskich i polskich prezydentów, premierów, parlamentów, w których mówi się o potrzebie dialogu dobrosąsiedzkiego, ale nie ma nic o rozliczeniu się Kijowa ze zbrodniami.

Marszałek Piłsudski słynął z ciętego języka i co by nie mówić to jego powiedzenie o politykach, którzy zamiast uprawiać politykę powinni kury szczać prowadzać jak ulał pasuje do ludzi władzy współczesnej Polski, którzy mają za nic ofiary Wołynia, bo trzeba wspierać „proeuropejską Ukrainę”. Mamy więc deklaracje wysyłania na pomoc wojsk czy historyczną pomroczność jasną, czapkowanie Kijowowi. Bo tak należy nazwać brak reakcji na wystąpienie w polskim sejmie prezydenta Poroszenki, który nie uznał za stosowne użyć słowa „ludobójstwo” w odniesieniu do banderowskich rzezi. Podobnie jak przyjęcie z otwartymi rękami wysłanego przez Poroszenkę i Jaceniuka na konsula generalnego w Lublinie niejakiego Wasyla Pawluka, neobanderowca i zwolennika UPA.

Mam wielką satysfakcję z tego, że dane mi było spotkać się i rozmawiać z Polakami do dziś mieszkającymi na Ukrainie, świadkami tamtych dni, którzy jeszcze dziś budzą się w nocy z krzykiem, gdy we śnie wracają koszmary. To wspaniali ludzie, którzy mimo podeszłego wieku opiekują się polskimi grobami, tak jak w Ihrowicy robi to pani Hanka Hołyk. Bo gdyby nie oni, to mogiły ofiar ukraińskiego ludobójstwa dawno zarosłyby chwastami. Ci ludzie to są nasze korzenie pamięci narodowej.

Według prof. Tadeusza Matczaka z Uniwersytetu Wrocławskiego Ukraińcy mają bardzo poważny problem z rozliczeniem zbrodni wołyńskiej, bo są… niedojrzali politycznie. W rzeczywistości Ukraińcy nie mają żadnego problemu ze swoją historią. Dla neobanderowskiej ekipy w Kijowie — prezydenta Poroszenki, premiera Jaceniuka czy ichniego parlamentu — Polacy byli okupantami, których trzeba było wymordować do ostatniego. Według obowiązującego prawa, UPA to formacja niepodległościowa, a jej członkowie to kombatanci. Sam Bandera jest czczony jako bohater narodowy. Taka jest realna i świadoma polityka ukraińskiego nacjonalizmu, która Polsce przyglądającej się temu bezwolnie może wyjść tylko bokiem.

Piotr Jakucki



Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook