Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Yad Vashem neguje holokaust?

29.01.2015

Już mi się wydawało, że jest normalnie, no prawie normalnie, bo nie obyło się przecież bez skandalu w wykonaniu dyrektora Muzeum Auschwitz, Piotra Cywińskiego, który nie uznał za stosowne zaprosić na obchody 70. rocznicy wyzwolenia Auschwitz córki rotmistrza Pileckiego.

No ale prezydent Komorowski mówił tam o niemieckim, nazistowskim obozie, a kanclerz Angela Merkel przyznała, że to Niemcy spowodowali śmierć milionów, główne wydanie „Wiadomości” też, i wyglądało na to, że oficjalna nazwa UNESCO „Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady 1940 – 1945”- to dziś standard i że nie mówi się już o jakichś bliżej nie zidentyfikowanych „nazistach”.

Nie można jednak chwalić dnia przed zachodem słońca. Oto okazuje się, że według informacji, jakie można znaleźć na stronach izraelskiego Instytutu Pamięci Yad Vashem, SS-Obersturmführer Christian Wirth, komendant obozu koncentracyjnego w Bełżcu i twórca systemu zagłady Żydów wprowadzonego w Treblince i Sobiborze tak naprawdę był budowniczym „polskich obozów koncentracyjnych” („Polish concentration camps”). A to nie wszystko. Na stronie Yad Vashem, który zajmuje się badaniami nad zagładą Żydów w czasie II wojny światowej to fałszujące historię sformułowanie pojawia się jeszcze w co najmniej w dwóch miejscach,. Według profesora Israela Gutmana z Instytutu Pamięci Yad Vashem w Izraelu jedną z form negowania holokaustu jest właśnie używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne”. Skoro więc używanie tego określenia oznacza zamianę ofiary w kata i rozmywanie w ten sposób kwestii odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, to izraelski instytut neguje holokaust? Na to wychodzi. Ale znów to przecież Yad Vashem nadaje od lat tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata tym, którzy okazali pomoc Żydom i Polacy stanowią najliczniejszą grupę odznaczonych, tak więc instytut pisząc o „polskich obozach” zaprzecza sam sobie. A poza tym to niczym się nie wyróżnia na tle amerykańskiej CNN, czy brytyjskiego Daily Mail, które mówiły w tych dniach o „polskich obozach”, czy austriackiego dziennika „Heute”, który w artykule na temat 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz zasugerował, że prezydent Polski Bronisław Komorowski powinien zawrzeć w swoim przemówieniu słowa o „polskiej współwinie za holokaust”.

Skoro jednak mamy taką a nie inną politykę historyczną trudno się chyba spodziewać czegoś innego. „Interweniowaliśmy w około 20 sprawach błędnego kodu pamięci „polskie obozy”, który pojawił się w artykułach związanych z rocznicą”- podało biuro prasowe MSZ. Ale to jedna strona medalu. Ten sam MSZ, który dziś „interweniuje”, propagował przecież w polskich placówkach dyplomatycznych film „Pokłosie” opowiadający kłamstwa na kanwie odkryć Grossa o tym, jak to rzekomo źli Polacy mordowali swoich żydowskich sąsiadów.

W Sejmie leży projekt nowelizacji ustawy o IPN, w myśl którego używanie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” byłoby karalne podobnie jak kłamstwo oświęcimskie. Koalicja PO-PSL jest temu rozwiązaniu przeciwna i możemy być pewni, że niedługo ktoś w poczuciu pełnej bezkarności znów napisze o „polskich obozach koncentracyjnych” po czym się gładko wytłumaczy, że chodzi przecież tylko o położenie geograficzne, o nic więcej.


Piotr Jakucki

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook