Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trzej muszkieterowie bez szpad

28.07.2013

Gdy patrzę na zbuntowanych posłów Jarosława Gowina, Jacka Żalka i Johna Godsona, którzy właśnie wstrzymali się od głosu podczas głosowania ws. zawieszenia pierwszego progu ostrożnościowego, to jakoś dziwnie przypominają mi się początki PO.

Wtedy, w styczniu 2001 roku, Maciej Płażyński z AWS, Donald Tusk i Andrzej Olechowski z Unii Wolności utworzyli Platformę Obywatelską, która miała być, jak to w polityce, receptą na całe zło. Trzej tenorzy zapowiadali zmniejszenie bezrobocia, wprowadzenie podatku liniowego, ordynacji większościowej, ulżenie pracodawcom poprzez zmiany w kodeksie pracy, ułatwienie działalności małym i średnim przedsiębiorcom. Wyglądało to od razu, zanim czas zdążył zweryfikować obietnice, na ucieczkę do przodu z dogorywającej Unii Wolności i skłóconej, rozpadającej się AWS. Jednocześnie dziwnie mimo wszystko brzmiały słowa Aleksandra Kwaśniewskiego, który zaraz po utworzeniu PO mówił, że „powstaje siła, której nikt w Polsce nie może lekceważyć”. Później okazało się jeszcze, że za całym projektem politycznym powołania nowej partii stał generał Gromosław Czempiński, wieloletni pracownik Wywiadu PRL, a później szef UOP. To Czempiński przekonywał między innymi Piskorskiego i Olechowskiego do koncepcji utworzenia nowej formacji, o której po latach mówił, że była świetnie przez nich realizowana.

Teraz Gowin w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” opowiada dziwne rzeczy, że jest Tuskiem z początków PO i mimo że Donald Tusk nie chce z nim debaty, to on nie czuje się jak dziad proszalny, bo najważniejsze jest to, że taka debata jest potrzebna i oczekują jej członkowie PO. Jako „patriota PO”, głosujący na Platformę od początku, a zaangażowany w działalność polityczną od 2005 r. Gowin widzi potrzebę zmian i rusza w Polskę z kampanią na przewodniczącego PO i w odwiedzanych miejscowościach deklaruje, że będzie budował wolnorynkową partię w przeciwieństwie do Tuska i Rostowskiego, którzy „budują socjaldemokratyczną Platformę Obywatelską” i torują Kaczyńskiemu drogę do zwycięstwa. Tusk debaty odmawia i zarzuca Gowinowi szkodzenie Platformie.

Cała sprawa jest w sam raz na sezon ogórkowy i akurat tak jak na to zasługuje została skomentowana w jednym z memów ze zdjęciami Gowina, Godsona i Żalka : „I ty możesz zostać bohaterem telenoweli! Wstąp do PO i wstrzymaj się do głosu wbrew wodzowi!”. Pewno to i taka opera mydlana, ale też Jarosław Gowin na wariata nie wygląda i w porywanie się przez niego z motyką na słońce jakim byłoby tworzenie nowej partii bez zaplecza finansowego też się nie chce wierzyć. Około 20 sierpnia gdy po wygranych najprawdopodobniej wyborach przez Tuska na szefa PO zobaczymy czy to była ostatecznie ustawka czy nie. Jeśli Tusk nie wyrzuci muszkieterów oznaczać to będzie, że była to kolejna odsłona telenoweli pt. „Platforma najbardziej demokratyczną siłą”. W odróżnieniu rzecz prosta od PiS pod autorytarnymi rządami despotycznego Kaczyńskiego. Pozostawienie krnąbrnego Gowina w partii będzie oczywiście sprzedane w eleganckim opakowaniu, jak to premier okazał wielkoduszność w poczuciu odpowiedzialności za Platformę, za rząd i Polskę, że trzeba łączyć nie dzielić i tak dalej. Dla nas oczywiście nie będzie to miało większego znaczenia poza tym, że przekonamy się czy już czas na ucieczkę do przodu, jak w 2001, czy jeszcze szyld PO nie jest na tyle sfatygowany. Póki co więc jest tak, że deklaracje Gowina o powrocie do korzeni PO i o tym że jest on Tuskiem A.D.2001, które miały brzmieć z wysokiego „C”, a wypadły krotochwilnie. Wtedy trzem tenorom patronował jakby nie patrzeć generał Czempiński i w ogóle gwarancje musiały być poważne, skoro ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski mówił to co mówił o PO zaraz po spotkaniu założycielskim jej sympatyków w hali Oliwia.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook