Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tryzub powiewa nad Sejmem

12.07.2013

Głosujący za „czystką etniczną” zaakceptowali kłamstwo wołyńskie. Kłamstwo analogiczne do kłamstwa oświęcimskiego, czy kłamstwa katyńskiego.

Można się tego było spodziewać. 12 lipca Sejm uznał, że rzeź wołyńska dokonana w 1943 roku na Polakach przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i z Ukraińskiej Powstańczej Armii nie jest ludobójstwem a zaledwie „czystką etniczną o znamionach ludobójstwa”. Odrzucił również wniosek o ustanowienie Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej - Męczeństwa Kresowian. Nie ma co, godne to uczczenie Polaków mordowanych bez litości przy użyciu siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków, czy obdzieranych żywcem ze skóry. Ale przecież Sejm nie mógł zachować się niezgodnie z rządową poprawnością polityczną nakazującą przepraszanie wszystkich za wszystko, w tym wypadku - akceptację bestialstwa morderców spod znaku tryzuba, symbolu UPA a jednocześnie, co charakterystyczne, godła niepodległej Ukrainy, którzy zrównywali z ziemią polskie wioski krzycząc „Śmierć Lachom” i zabijali każdego, nie oszczędzając dzieci i kobiet, którym rozpruwano brzuchy.

Do dziś nie wiadomo, ilu Polaków zginęło wówczas z rąk ukraińskich siepaczy. Ewa Siemaszko, współautorka – wraz z Władysławem Siemaszko – monumentalnej pracy „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945” podaje szacunkową liczbę 50-60 tysięcy. Niezależnie od ilości ofiar nie ma wątpliwości, że nie była to żadna czystka etniczna, tylko ludobójstwo zgodne z definicją wyrażoną w rezolucji ONZ z 1948 roku.

Profesor Ryszard Szawłowski, wybitny specjalista od prawa międzynarodowego, uznaje , że w latach 1943/43-1946/1947 z rąk Ukraińców mogło zginąć ponad 150 tysięcy Polaków. Szawłowski w swojej pracy „Trzy ludobójstwa” zbrodnie na Wołyniu ocenił jako równoważne z niemieckimi i sowieckimi, nadając im jednak kwalifikację wyższą m.in. ze względu na to, że ludobójstwo popełnione przez nacjonalistów ukraińskich miało formę natychmiastowej eksterminacji, okrucieństwo tortur, do jakich doszło w czasie zbrodni, udział tysięcy ukraińskich chłopów w ludobójstwie, mordowania mieszanych narodowościowo małżeństw, oraz to iż ludobójstwa dokonali nie okupanci, ale Ukraińcy będący obywatelami polskimi. „Wynik przeprowadzonej komparatystyki jest jednoznaczny: ludobójstwo ukraińskie na Polakach pod względem swej bezwzględności i barbarzyństwa, a po jego dokonaniu – po dziś dzień – ze względu na zaprzeczenia lub co najmniej grubymi nićmi szyte relatywizowanie i wykręty – znacznie przewyższa ludobójstwa niemieckie i sowieckie. Szczególnie obciążające Ukraińców są masowo stosowane na Polakach – jako "dodatek" do mordów – okrutne, sadystyczne tortury.” – podkreślał.

Powstało wiele prac udowadniających ludobójczy charakter Wołynia, identyczne stanowisko zajął też IPN. Dla rządzących prawda nie ma znaczenia, ważniejsze jest zginanie karku. Bo nie ulega wątpliwości, że przyjęcie przez Sejm terminu „czystka etniczna” to zwycięstwo obecnych nacjonalistycznych polityków i historyków ukraińskich, którzy winą za wydarzenia z 1943 roku obarczają Armię Krajową, jak również wskazują na konieczność twardego kursu z Polską. Ale skoro rząd i Platforma zginają w pokorze karki na przykład przed Niemcami i uznają, że serial „Nasze matki, nasi ojcowie” nie jest antypolski, no to nie jest zaskakujące i stanowisko w sprawie wołyńskiej. Jasno sprawę postawił w Sejmie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który apelował o… nieupokarzanie Ukraińców poprzez nazwanie rzezi ludobójstwem, uznając że jest to „szkodliwe dla polskiej racji stanu” i „poświęcanie polskiego interesu narodowego”. „Szanując zdanie rodzin ofiary, i tych, którzy uważają, że zbrodnia wypełnia znamiona ludobójstwa, zastanówmy się, czy chcemy pomóc młodemu narodowi ukraińskiemu radzić sobie ze swoją przeszłością, czy chcemy dać upust emocjom. Możemy eskalować definicję i upokorzyć Ukraińców, albo zrobić coś, co będzie służyło integracji Ukrainy z UE” – grzmiał z mównicy. Strach pomyśleć, co by było gdyby w maju 1939 roku ministrem spraw zagranicznych był Sikorski a nie Beck. Pewnie wtedy w sejmie zamiast słów o honorze i o tym, że nie ma „pokoju za wszelką cenę”, usłyszelibyśmy namiętną mowę o wadze dobrych relacji z Berlinem, młodej demokracji Hitlera i konieczności dania „korytarza” dla dobra stosunków dwustronnych.

Zresztą Sikorski 12 lipca mówił Tuskiem, który wyraził święte oburzenie… postulatem uznania Wołynia za ludobójstwo: „Kłamią ci, którzy twierdzą, że patriotą jest tylko ten, kto najgłośniej i najbardziej radykalnie wykrzyczy swoje oburzenie. Ja nie akceptuję takiej reguły, że tylko radykalne stanowiska w polityce międzynarodowej zasługują na miano patriotycznych (…). Nikt chyba nie miał wątpliwości, że tekst tej uchwały stosownie czci pamięć ofiar i jednocześnie jest miażdżący dla sprawców tych mordów. Spór nie był o to, czy czcimy pamięć ofiar rzezi wołyńskiej i czy potępiamy jej sprawców, spór był o to czy zaostrzamy stanowisko w porównaniu do tego, które przyjęliśmy jako Polska pięć lat temu, w sytuacji, w jakiej jesteśmy dzisiaj w relacjach Polska - Ukraina-Rosja-Unia Europejska.”

Siarczyste to policzki wymierzone przez premiera i jego ministra ofiarom i ich żyjącym jeszcze bliskim. Do tego już się przyzwyczailiśmy, albowiem polska polityka rodem z Magdalenki jest zgniła, podobnie jak skarlałe są polskie elity, które dla zadowolenia obcych zrobią wszystko, z fałszowaniem własnych dziejów włącznie. Zaprzeczanie ludobójstwu na Wołyniu jest negowaniem prawdy historycznej. Tym samym premier, rząd, głosujący za „czystką etniczną” posłowie z Platformy Obywatelskiej, Ruchu Palikota z którego wyłamał się jedynie Artur Dębski, Inicjatywy Dialogu tworzonej przez byłych posłów RP oraz Tadeusz Iwiński z SLD oraz dwaj posłowie niezrzeszeni: Piotr Chmielowski i Ryszard Kalisz, zaakceptowali kłamstwo wołyńskie. Kłamstwo analogiczne do kłamstwa oświęcimskiego, czy kłamstwa katyńskiego. To tak jakby przyznać, że nie był ludobójstwem Katyń, nie było obozów koncentracyjnych, a w okupacyjnej Warszawie nie działał KL Warschau.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook