Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tajna broń Putina

14.09.2014

Najpierw podniesiono alarm, że Rosja zakręca nam kurek z gazem i ogranicza dostawy, po czym okazało się że w istocie wcale nie przykręciła tylko nasze zapotrzebowanie na błękitne paliwo ze Wschodu gwałtownie się zwiększyło.

Do chwili obecnej tak naprawdę nie wiadomo dlaczego, choć jak ćwierkają wróble, gaz z Polski płynął na rozparcelowaną wojną domową Ukrainę, zależną paliwowo od Rosji. „O wydarzeniach ostatnich dni tak naprawdę niewiele wiemy. Wiemy tylko tyle, że z jednej strony z jakiegoś powodu PGNiG zwiększył, i to bardzo znacząco zamówienia, o kilkadziesiąt procent z dnia na dzień. (…) Z drugiej strony Gazprom dosyć powoli, nawet jak na technologiczne wymagania, odpowiadał na te zamówienia. (…) Gdyby Rosjanie naprawdę chcieli uderzyć i gazowej broni użyć, to raczej nie wtedy kiedy ogólnie jest ciepło, kiedy gazu w Europie jest pod dostatkiem” – skonstatowała 13 września w TVN24 BiŚ Grażyna Piotrowska-Oliwa, była szefowa PGNiG.

Piotrowska-Oliwa uważa, że „były to dopiero przepychanki”, a najgorsze może przyjść zimą. Ale chyba nic się nie stanie, bo ze wszystkich stron jesteśmy uspokajani, że damy radę, bo jesteśmy gazowo silni, zwarci, gotowi i Putin nam nie podskoczy. Mamy pełne magazyny, które nigdy nie były tak pełne jak obecnie, a nawet gdyby musiały zostać one uruchomione to pomoże nam Zachód. Zima nam więc niestraszna, bo gdyby dotknęły nas sankcje za zaangażowanie w konflikt na Ukrainie, to mamy owych zapasów na plus minus dwa miesiące. Oczywiście, przy założeniu, że zima będzie normalna. A gdyby będzie ostra, to co? O tym ani słowa.

Gaz gazem, ale gdyby rosyjski prezydent chciał nas naprawdę załatwić, to nie bawiłby się w żadne zakręcanie zaworów. Wystarczyłoby naciśnięcie klawisza „enter” na komputerach hakerów działających na zlecenie służb rosyjskich byśmy zostali pozbawieni sektora energetycznego, zdolności obronnych oraz sprawnie działających służb państwowych z prezydentem i rządem na czele. O tyle łatwiejsze, że np. MON korzysta z oprogramowania rosyjskich firm, a w wielu ważnych instytucjach państwowych w komputerach zainstalowano rosyjski program antywirusowy Kaspersky Lab, którego autora podejrzewa się o współpracę z tamtejszymi służbami. O tym jak wielkim zagrożeniem jest atak z cyberprzestrzeni przekonała się w sierpniu Ukraina, w tym biuro prezydenta Poroszenki i ambasady tego państwa. Wcześniej rosyjscy hakerzy zaatakowali m.in. Finlandię i Belgię, w tym drugim przypadku celem były dokumenty dotyczące kryzysu na Ukrainie.

Nad Wisłą, pośród uspokajającej propagandy kręgów armijnych, rządowych i okołorządowych próżno szukać informacji o tym jak jesteśmy zabezpieczeni przed cyberatakiem ze Wschodu. A przecież w Rosji, Chinach czy Stanach Zjednoczonych istnieją już doktryny działań militarnych i politycznych w cyberprzestrzeni o czym wyczerpująco mówi we wrześniowym „Uważam Rze” Krzysztof Dąbkowski z Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej. U nas co prawda mamy dokument o szumnej nazwie „Rządowy program obrony cyberprzestrzeni na lata 2011-2016”, ale nie poszły za nim żadne konkretne działania i mimo że są specjalne cywilne i wojskowe zespoły powołane do czuwania nad bezpieczeństwem teleinformatycznym to są to jedynie samotne wyspy, a cyberwojna nie jest traktowana jako element współczesnej doktryny militarnej.

Powie ktoś, że i tak najważniejsze jest, że walczymy wraz z całą Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi o demokrację na Ukrainie przeciwko Rosji. Tylko czy na pewno jest tak jak wmawiają nam to media głównego nurtu, czy faktycznie Unia walczy, a nie prowadzi gry pozorów? W historii ostatnich dziesięcioleci przećwiczyliśmy na sobie wiele zadeklarowanych sojuszy i deklaracji politycznego poparcia. I zawsze byliśmy przez naszych sojuszników wystawiani do wiatru, a ceną były poprawne stosunki z Sowietami. Teraz mamy wojnę domową na Ukrainie, na której najwięcej stracili polscy eksporterzy, rolnicy i producenci na rynek rosyjski, a ta „dobra” i wspierająca nas Unia odmówiła naszym rolnikom wypłaty odszkodowań. Tylko ktoś naiwny może też przypuszczać, że kanclerz Merkel poświęci interesy niemiecko-rosyjskie dla ochrony interesów Polski. Zablokowanie przez Berlin pomysłu stałych baz NATO na wschód od granic Niemiec jako niezgodnych z porozumieniem NATO-Rosja z 1997 roku jest tu jednoznaczne. Francja miała, w ramach sankcji przeciwko Rosji, zerwać kontrakt na dostawę do niej okrętów Mistral. A tu 4 września prezydent Hollande poinformował, że umowa dotycząca budowy nie została ani zerwana, ani zawieszona. Jakżeby inaczej skoro francuska prasa informowała, że związki zawodowe zagroziły strajkami, a rezygnacja z kontraktu z Putinem kosztowałaby Francję nawet półtora miliarda euro. No i w tych dniach pierwsza z jednostek wypłynęła w morze z rosyjską załogą.

Brytyjski premier David Cameron też gromko grzmi o ukaraniu Rosji jak najbardziej bolesnymi dla niej sankcjami. Tymczasem według rządowego raportu z lipca br. obowiązywało wówczas 251 licencji wystawionych przez rząd Camerona, pozwalających na sprzedaż do Rosji dóbr kontrolowanych, takich jak karabiny snajperskie, amunicja do broni lekkiej, kamizelki kuloodporne, czy sprzęt kryptograficzny, na łączną kwotę 132 milionów funtów, czyli 167 mln euro. Według raportu jedynie 31 licencji zostało zawieszonych lub cofniętych i trudno się spodziewać by do dziś sytuacja jakoś radykalnie się zmieniła.

Sylwester Latkowski na swoim blogu przywołuje rozmowę z jednym z konstytucyjnych ministrów rządu Tuska, który przyszłość Ukrainy stawia jasno: „Sprawa jest przesądzona. Jedna trzecia kraju będzie pod kuratelą Kremla, w reszcie Unia Europejska może sobie inwestować. Tak się podobno umówiła kanclerz Merkel z prezydentem Putinem.”

 

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook