Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Robal w jabłku Mattela

24.04.2015

Brzydko się bawią w Ameryce.

Nie przebrzmiał jeszcze skandal z dyrektorem FBI, Jamesem Comeyem, który oskarżył Polskę o współudział w holokauście, a tu amerykańska firma Mattel Inc., największy na świecie producent zabawek, zaczęła edukować dzieci na całym świecie, że pod niemiecką okupacją Polska była, jakżeby inaczej, antysemicka.

Mattel wypuścił bowiem na rynek edukacyjną grę o wdzięcznej nazwie „Apples”, czyli „Jabłka”, której uczestnicy łączą hasło z jednej karty z definicją znajdującą się na drugiej. W edycji pt.: „Party Tin” znalazła się karta, na której 3 miliony dzieci na całym świecie – bo tyle egzemplarzy gry już sprzedano –- mogą przeczytać, że film „Lista Schindlera” w reżyserii Stevena Spielberga z 1993 roku opowiada „prawdziwą historię katolickiego przedsiębiorcy, który uratował 1 tys. Żydów z nazistowskiej Polski”. To dopiero nauka historii z mitycznymi „nazistami” w tle i barbarzyńskimi Polakami! „Nazistami” – jak każe poprawność polityczna – a nie Niemcami, którzy, oczywiście, nigdy nie wynieśli Hitlera do władzy i nie akceptowali jego ludobójczej polityki. Ale skoro prezydent Barrack Obama mówił o „polskim obozie śmierci” na uroczystości pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego Medalem Wolności, to i Mattel może do woli rozpowszechniać kłamstwa o „nazistowskiej Polsce”. Kto mu zabroni? Polska? Wolne żarty. Przykład odwagi dał nam wtedy były minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld, w imieniu nieżyjącego Karskiego odbierający odznaczenie, który po słowach Obamy skulił uszy po sobie i grzecznie usiadł w fotelu. Wszak USA to nasz największy sojusznik i przyjaciel, co się zowie i podskakiwać mu nie wolno, bo jeszcze się obrazi.

Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna zażądał od Mattela wycofania gry ze sprzedaży, podobnie uczyniła nasza ambasada w Stanach w liście do prezesa koncernu, argumentując, że mamy do czynienia z fałszowaniem historii. Ale nie miejmy złudzeń. Amerykanie nie zwykli przepraszać za cokolwiek. Nie przeprosili za przyłożenie ręki do holokaustu i niewpuszczenie w 1939 roku statku „St. Louis” z Żydami z Niemiec, wyekspediowanymi na emigrację przez władze hitlerowskie. Nie zareagowali na raporty Jana Karskiego, a po wojnie ich służby specjalne zatrudniały byłych agentów SS, gestapo i Abwehry. Comey też nie przeprosił, napisał tylko do ambasadora Schnepfa, że „żałuje”…

Kolejne prośby o sprostowania płynące z Warszawy już mnie tylko śmieszą. W pojedynczych przypadkach mogą skutkować, ale nie o to tu chodzi, tylko o wypracowanie stałej polityki zwalczania antypolonizmów. Dopóki jednak Polską będzie rządził układ, mający korzenie w dogoworze z 1989 roku, będziemy wymarzonym chłopcem do bicia. Zresztą nie tylko w odniesieniu do antypolonizmów związanych z holokaustem. Rzezi wołyńskiej nie można nazywać ludobójstwem, bo mamy pomagać Ukrainie, co więcej minister Schetyna nie wyklucza dozbrojenia Kijowa. Nic to, że szaleje w Kijowie antypolski nacjonalizm i kwitnie kult Bandery. Przyjęcie w kilka godzin po zakończeniu wizyty prezydenta Komorowskiego przez parlament w Kijowie ustawy uznającej m.in. członków UPA za bohaterów narodowych walczących o wyzwolenie tego kraju – nie spotkało się z żadną silną reakcją. No więc, o czym my w ogóle mówimy. Mamy „polskie obozy koncentracyjne”, „Polskę nazistowską”, a niedługo doczekamy się twierdzeń, że rzezi wołyńskiej w ogóle nie było, a jeśli już była, to na Wołyniu i Podolu Polaków mordowali Polacy, a bohaterskiej UPA nie udało się nie dopuścić do mordów.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook